Tea Book Tag

Za nominację dziękuję Angie z kanału Jeszcze jeden rozdział.
Trochę zajęło mi znalezienie czasu, aby odpowiedzieć na ten tag, ale w końcu jestem. Więc zapraszam do czytania ;)


Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.

Ja nie przeczytałam dużo klasyków, czy żałuję? Nie wiem, jakoś żaden z dotychczas przeze mnie przeczytanych nie zapadł mi wyjątkowo w pamięci, dlatego muszę powiedzieć, iż nie mam ulubionego klasyka, gdyż za nimi po prostu nie przepadam. Na półce mam "Rozważną i romantyczną", planuję ją kiedyś przeczytać, ale nie wiem kiedy to "kiedyś" nadejdzie. 

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.

Raczej nie zasypiam przy książkach, ale muszę przyznać, że kilka razy mi się to zdarzyło. Było to raczej spowodowane moim zmęczeniem niż niechęcią wobec jakiegoś tytułu, dlatego nie wiem, czy powinnam wymieniać tu jakieś książki. Chociaż muszę przyznać, iż aktualnie czytam "Miasto Kości" i męczę ten tytuł od dobrych kilku dni i czasem mam taki kryzys, że zasnęłabym przy nie, ale jeszcze do tego nie doszło.

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają.

Pierwsze co przyszło mi na myśl, gdy przeczytałam tę kategorię to "Czerwień rubinu" i w sumie nawet gdybym zastanawiała się odrobinę dłużej nad tym, sądzę, że i tak wybrałabym tę pozycję. Bohaterowie przemieszczają się w czasie, odkrywając przeszłość, poznając się przy tym. Jeśli ktoś nie czytał to serdecznie zapraszam na recenzję. Książka jest po prostu niesamowita. 

Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.

Uważam, że książką, której poświęca się zbyt mało uwagi jest "Love, Rosie". Jest to prawdziwa opowieść o historii dwójki przyjaciół, którzy mieli wspólne plany, ale jedna mała decyzja zaważyła na ich przyszłości, zmieniając plany. Zakochałam się w tej historii, gdyż przepełnia ją realistyczność i wizja, iż w prawdziwym świecie mogłaby się ona wydarzyć.
Zdecydowanie więcej uwagi poświęca się ekranizacji tego tytułu, a dla mnie film bez książki jest jak książka bez okładki.

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.

Dla mnie niezasłużenie popularna jest książka, a raczej seria "After". Nie rozumiem tego fenomenu nad tym niegdyś opowiadaniem. Jest to po prostu w porządku, nic więcej. Naprawdę nie rozumiem zachwytu tą lekturą tylu ludzi, skoro ta książka praktycznie nic w sobie nie ma, prócz scen erotycznych. Ale to tylko moje zdanie, każdy ma prawo do swojego.
Może właśnie przez obecność takiej ilości seksualności moja opinia o tej serii jest taka a nie inna. Przeczytałam jedynie dwie części, dalej nie byłam w stanie, gdyż poczułam się zgorszona tym, co czytam. 

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.

W tym przypadku zdecydowałam się na "Tysiąc odłamków ciebie". Muszę przyznać, iż nie oczekiwałam od tej książki zbyt wiele i niewiele z początku dostałam, ale z każdym rozdziałem coraz lepiej mi się ją czytało, a akacja rozwijała się coraz bardziej. Ostatecznie polubiłam tę historię i bardzo się cieszę, że zdecydowałam się ją przeczytać. 

Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, gdy byłam mała.

 Nie przypominam sobie, aby ktoś czytał mi książki na dobranoc, jeśli już to raczej mama mi coś opowiadała. Chyba, że liczy się opowieść o "Piotrusiu Panie" czy o "Trzech świnkach".

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka. 

 Można powiedzieć, że jest to "Oskar i pani Róża". Mimo dość trudnej tematyki uwielbiam tę historię i często do niej wracam przez wzgląd na życiowe cytaty i taką prawdziwość tej sytuacji. Muszę przyznać, że w ostatnim czasie przeczytałam wiele lekkich książek np.: "Silver..." czy też "Flirt roku" lub "Para idealna" lecz żadna z nich nie zapadła mi w pamięci tak jak "Oskar..." .

Iced tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.

Nie jestem fanką kryminałów, dlatego rzadko co mrozi mi krew w żyłach, jeśli jednak mogę troszkę zmienić tę kategorię to przypisałabym do niej "Hopeless", które spowodowało, że moja krew przestała na chwilę krążyć, gdyż była to jednak historia mrożąca krew w żyłach. Jeśli jeszcze jej nie znacie, naprawdę powinniście to nadrobić.

Rozlana herbata, czyli kogo taguję!



http://swiatrico.blogspot.com/ 

 Zapraszam Was również do wzięcia udziału w nietypowym a zarazem interesującym konkursie ;) KONKURS


         

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pamiętajcie, że każdy komentarz i obserwacja to motywacja do tworzenia nowych recenzji. :)

Copyright © 2014 Time of book , Blogger