#36 Pechowa dziewczyna

#36 Pechowa dziewczyna


"Pechowa dziewczyna" ~ Aleksandra Mantorska


Julia, dwudziestoośmioletnia dziewczyna, która uważa, że nie ma szczęścia do niczego co ją w życiu spotyka. Najpierw prawie otruła swojego szefa - a przecież chciała być po prostu miła - potem chłopak, z którym była już rok i z którym wiązała swoją przyszłość nagle mówi jej, że "to nie to", a gdyby tego jeszcze było mało zaczyna nie dogadywać się ze swoją najlepszą przyjaciółką Ewą. Czy może przez wzgląd na te wydarzenia powiedzieć o sobie, iż jest pechową dziewczyną?
Julka wyznacza sobie główny cel - znaleźć sobie faceta, z którym będzie mogła udać się na imprezę firmową, w której uczestniczył będzie były głównej bohaterki. Czy uda jej się osiągnąć wymarzony cel? A jeśli tak to co będzie musiała poświęcić w zamian za szczęście? Jak dużo jest w stanie oddać, aby znaleźć miłość swojego życia?
Przekonajcie się sami czytając "Pechową dziewczynę".
Książkę otrzymałam za pośrednictwem portalu Papierowypies od wydawnictwa Nasza Księgarnia, za co serdecznie dziękuję.
Jest to pierwsza historia polskiego autora - a w tym przypadku autorki - którą udało mi się przeczytać. Nie licząc oczywiście lektur. I muszę przyznać, iż zaciekawiła mnie do tego stopnia, że "pochłonęłam" ją zaledwie w kilka dni.
Z samego początku byłam troszeczkę sceptycznie nastawiona do tego tytułu, bo wydawało mi się, że książka okaże się kolejnym romansidłem, od którego zaczynają boleć głowy, ale na szczęście było wręcz przeciwnie.
Od pierwszych stron "Pechowej dziewczyny" zaczęłam lubić główną bohaterkę, która mimo tego, iż bardzo różni się ode mnie charakterem to sądzę, że w prawdziwym świecie znalazłybyśmy wspólny język. Julka jako niczym nie wyróżniająca się dziewczyna musi zmagać się z różnymi przeciwnościami losu. Najpierw sytuacja w pracy, przez którą czuła ciągłe napięcie, wzrok znajomych na jej plecach, ciche rozmowy - najprawdopodobniej o niej, potem rozstanie z chłopakiem oraz kłótnie z przyjaciółką. Czy to aby na pewno nie za dużo jak na jedną osobę?
Mimo tego, iż fabuła przesycona jest problemami to wcale nie wydaje się ona trudna w czytaniu. Lekkość z jaką pisze autorka zadziwia i przyciąga do czytania kolejnych stron, które ubywają z coraz większą prędkością. Może to właśnie dlatego nie potrafiłam się od niej oderwać. Długość rozdziałów również działała na korzyść szybkiego czytania, gdyż było ich więcej, ale o mniejszej liczbie słów zawartych w każdym z nich. Nie było takich momentów, w których akcja dłużyła się w nieskończoność, zawsze urywała się w odpowiednim momencie, a my mogliśmy podjąć decyzję czy chcemy poznać dalsze losy głównej bohaterki teraz czy może odłożyć to na inny termin.
Jednym z minusów jakie wyłapałam podczas czytania są zbyt długie opisy, które w niektórych chwilach naprawdę działały mi na nerwy. Niestety ta wada może być zauważalna jedynie dla mnie, bo każdy z nas może mieć inne poglądy na temat tego rodzaju wzbogaceń.
Mimo tych wszystkich problemów Julia jest pozytywnie nastawiona do życia. Potrafi żartować z sytuacji, które dzieją się wokół niej i w tej sposób sobie z nimi radzić. Zakochałam się w tym, iż autorka napisała tę książkę w sposób humorystyczny, wręcz zapełniony dowcipami oraz żartami, które potrafiły nieraz rozładować napiętą atmosferę pomiędzy bohaterami, jak i czytelnikiem a książką.
Oczywiście historia nie byłaby taka sama gdyby w tle nie pojawiły się wątki takie jak miłość czy
"Pechowa dziewczyna" wydaje się być rzeczywista przez wzgląd, iż tak naprawdę możemy na wyciągnięcie ręki pojechać w miejsca, w których dzieje się akcja książki. Rzeczy w niej zawarte nie są wyimaginowane co również nadaje jej prawdziwości. Sądzę, iż takie osoby jak Julia, czy inni bohaterowie tego tytułu, są gdzieś w naszym świecie, a może nawet w naszym otoczeniu. Zakończenie mimo, iż - dla mnie - przewidywalne nie straciło swojej magii oraz humoru. Uważam, że historia napisana jest dla trochę starszych odbiorców ode mnie, ale mimo wszystko jestem zadowolona z przeczytania tej książki. Chociaż nie była ona fenomenalna miło spędziłam przy niej kilka dni wakacji. Polecam ją Wam jeśli macie ochotę przeczytać coś lekkiego, niezobowiązującego, na zabicie wolnego czasu.
przyjaźń, ale na szczęście nie były one banalne. Zakochanie się głównych bohaterów nie jest typowym uczuciem, przesycone jest żartami oraz problemami z którymi wszyscy muszą się zmierzać.

Dajcie znać czy chcielibyście przeczytać tę książkę, a może już ją czytaliście? Podzielcie się swoimi odczuciami co do tej lektury. ;) Czekam na komentarze. Tymczasem miłego dnia życzę <3

"Jeśli okazuje się, że związek nie jest tym, czego oczekujesz, że ta osoba nie jest tą osobą, to czy tak naprawdę trzeba się winić za okrutne słowa zerwania?" ~ Pechowa dziewczyna

Recenzje możecie znaleźć jeszcze na portalu:

 





The Selection Book Tag

The Selection Book Tag

Trochę mnie tutaj nie było, za co serdecznie Was przepraszam, ale to był dość zabiegany czas w moim życiu, bo wiecie kończą się wakacje, a do tego wyjazd nad morze - gdzie praktycznie ciągle padało, chyba zacznę sądzić, że jestem jakaś pechowa. Ale już wracam i dziś przychodzę do Was z The Selection Book Tag, mam nadzieję, że spodoba się Wam on tak samo jak mnie albo jeszcze bardziej!
O co chodzi w tym tagu? Już wyjaśniam. Wybieramy 10 książek, w celu stworzenia własnych eliminacji. Otwieramy je na przypadkowych stronach i szukamy wzrokiem imion bohaterów, miejsc lub innych rzeczy potrzebnych do spełnienia kategorii.
Sądzę, że to cudowny tag dla miłośników serii "Rywalki", do których oczywiście należę. Szczerze pokochałam ten cykl i z jednej strony cieszę się, iż nie zakończyłam jeszcze z nim przygody - gdyż nie przeczytałam jeszcze "Korony" - z drugiej jednak chciałabym wiedzieć jak wszystko się potoczy. Mimo wszystko jednak wolałabym, aby seria o nieziemskich okładkach została jedynie trylogią. Wtedy byłoby idealnie.
Nie przeciągając już przejdę może do wykonywania Tagu. 


Jakie książki wybrałam? Pewnie większość z nich nikogo nie zdziwi :)

A teraz przejdźmy do pytań ;) Książki będę brała po kolei tak jak wypisałam ;) A więc miłej zabawy w czytaniu!

1. Miejsce, w którym odbędą się eliminacje

Pierwsze słowo jakie rzuciło mi się w oczy to "niebo". Zastanawiałam się czy mogę określić to jako miejsce, w którym odbędą się eliminacje, ale w sumie dlaczego by nie? Mogą to być dość wyimaginowane rozgrywki!

2. Król i Królowa

Królem zostaje... Holder. Hmm... Czy mi to pasuje? Nie bardzo, bo królową nie może okazać się jego wybranka, więc nie! Nie zgadzam się z tym, aby to właśnie on był królem, chyba że jego żoną jest ktoś inny niż wylosowana przeze mnie kim jest... Camryn. I teraz nie wiem co mam zrobić. Bo kocham Sky i Camryn bardzo mocno, ale chyba nie jestem w stanie rozdzielić tych bohaterów od ich miłości, które zostały im przypisane w książkach. Nie można zrobić tak, że eliminacje odbędą się bez Króla i Królowej? :/

3. Pokojówką zostanie...

Olivia, hmm... Bardzo lubiłam Liv, ale czy sprawdzi się ona jako pokojówka? Nie wątpię w to, że mogłaby rozładowywać napięcie swoim humorem, ale czy nie jest na to wszystko za młoda? Chociaż tak patrząc na to inaczej lepiej ona niż jej jeszcze młodsza siostra. No więc oficjalnie Olivia jest pokojówką!

4. Gwardzistą będzie...

Will, tak bardzo chciałam żeby to był ktoś inny, ale patrząc na to wszystko z innego punktu widzenia to może on będzie lepszym kandydatem? Umie się bić i wykorzystywać swoje umiejętności, do tego byłoby na co popatrzeć przechodząc korytarzem. W sumie... Will nie jest takim najgorszym pomysłem :D

5. Biuletyn poprowadzi...

Allie, i choć wolałam jej styl przed jej zmianą to cieszę, że to ona będzie mogła to wszystko prowadzić. Na pewno nie okaże się to niczym sztywnym lecz pełnym humoru i szczerych rozmów, nie zawsze wymuszonych.

6. Księciem szukającym swojej księżniczki będzie...

Chciałabym, aby to był Gale... Proszę niech otworzę na stronie na której pierwsze imię jakie zobaczę to będzie właśnie to. Ja naprawdę nie proszę o nic więcej tylko niech to będzie...  Cato. Kim jest Cato?! Nie mam zielonego pojęcia kim jest ten człowiek i jakim prawem zniszczył mi moje marzenia o Gale'u?! Jak on w ogóle śmiał wejść pomiędzy mnie i jego, chyba pójdę płakać.
A więc tak na poważnie to przeczytałam kilka dalszych słów i wywnioskowałam, że był to jeden z uczestników Igrzysk śmierci pochodzący z Jedynki. Nie jestem zadowolona, że to on zajął to miejsce no ale hmm.. widocznie tak miało być. Szkoda tylko, że on... No właśnie kto czytał książkę ten wie, że on... A więc może jest jeszcze szansa!

7. Eliminacje wygra

Eliminacje wygrywa Neva! Oklaski dla mniej! Chociaż... chociaż nie wiem czy są po co, bo przecież zasłużyła na kogoś lepszego niż tylko ten bezduszny człowiek jakim jest Cato... Nie, wiecie co? Nie bijemy braw trzeba jej współczuć.

8. Główną rywalką o zwycięstwo będzie...  

Vee, cieszę się, że to właśnie ona została przeze mnie wylosowana, chociaż jednak skłoniłabym się do tego, aby to ona wygrała eliminację, bo Scott jest mój i każdy powinien o tym wiedzieć!

9. Wesele nowej parze zorganizuje...

Elyas, hmm liczyłam bardziej na Emely, chociaż ten bohater hmm... Jestem zdecydowanie za! Sądzę, że byłoby to idealne przyjęcie weselne, szkoda tylko, że się nie odbędzie.

10. Gośćmi pałacu zostaną... Czyli kogo nominuję....


Nominuję:





http://filipwlabiryncieksiazek.blogspot.com/ 

Mam nadzieję, że Tag Wam się spodobał i nie zanudziłam Was nim na śmierć, bo to wcale nie był mój plan. Ja naprawdę chciałam dobrze!
Dajcie znać jak mijają Wam wakacje i czy dajecie radę ze świadomością, że niedługo szkoła. Ja umieram, bo wiem, że nie będą mogła czytać tyle ile w wakacje i na samą myśl zaczyna mnie boleć serduszko. Trzymajcie się!


25 Książkowych Faktów O Mnie

25 Książkowych Faktów O Mnie

Bardzo dziękuję Wam za ten rok spędzony wspólnie. Przez ten czas wiele się wydarzyło na blogu - zaczynając od kilkakrotnych zmian w wyglądzie bloga jak i w różnych gadżetach. Cieszę się z osiągnięć "Time of Book". Ale nic nie udałoby się bez Was dlatego jeszcze raz serdecznie Wam za to wszystko dziękuję <3
Dziś przychodzę do Was z trochę innym postem, bo jest to 25 książkowych faktów o mnie. Sądzę, że to fajny sposób na to, abyście mnie trochę poznali. Bardzo chętnie poznam wasze nawyki książkowe, więc jeśli macie ochotę się nimi ze mną podzielić to będzie mi miło ;)
Mam również nadzieję, że w niedalekim czasie uda mi się zrobić dla Was jakiś konkurs :) W ramach podziękowania za to, że ze mną jesteście <3

 

1. Nałogowo czytam od jakiejś 1/2 klasy gimnazjum, więc byłoby to już około 4/5 lat.
2. Moja przygoda z czytaniem rozpoczęła się od książki "Kocham cię prawie, aż po śmierć" autorstwa Tate Hallaway.
3. Nigdy nie zginam rogów kartkom książek. NIGDY.
4. Staram się nie łamać książką grzbietów, ale nie płaczę, kiedy jednak to się stanie.
5. Wolę kupować książki niż je wypożyczać. Uwielbiam po prostu tę świadomość, że są one tylko moje.
6. Przeważnie używam zakładek, ale zdarza mi się zaznaczyć koniec czytania pierwszym lepszym przedmiotem. np." chusteczkami. 

7. Zaznaczam cytaty w książkach, co możecie zobaczyć praktycznie na każdym zdjęciu.
8. Zazwyczaj przerywam czytanie w momencie skończenia rozdziału - bądź książki - ale zdarza mi się zamknąć książkę byle gdzie.
9. Mogę czytać w każdym miejscu, ale najlepiej czuję się w swoim pokoju.
10. Moja biblioteczka liczy około 100 książek. Na początku stycznia planuję nagrać filmik na YT, który będzie pokazywał moje książki - Bookshelftour.
11. Moją ulubioną autorką jest Colleen Hoover, o czym wszyscy już doskonale wiedzą.
12. Ulubiona książka - "Hopeless" - nic dodać, nic ująć. 
13. Staram się nie pożyczać książek, gdyż obawiam się, iż do mnie nie wrócą lub wrócą zniszczone. Jednak mam kilka zaufanych osób, które mogą czytać moje cudeńka. 
14. Mam fazę na punkcie czystości książek
15. Mogę pić przy czytaniu książki, ale nie mogłabym przy niej jeść.
16. Przeważnie, kiedy czytam książkę z trójkątem miłosnym wolę tego drugiego bohatera.
17. Zazwyczaj kupuję książki na stronach internetowych.
18. Wolę czytać książki w papierowej wersji, aczkolwiek coraz bardziej przekonuję się co do e-booków. 
19. Uwielbiam robić zdjęcia książką - chociaż nie zawsze dobrze mi to wychodzi, ciągle się staram.







20. Nie ważne o jakiej tematyce, czy nawet jak beznadziejna miałaby być książka Colleen Hoover ja i tak ją przeczytam.
21. Chciałabym przeczytać książkę w języku angielskim, ale boję się, że nic z niej nie zrozumiem.
22. Bardzo często płaczę podczas czytania  - czasami ze śmiechu.
23. Czytam przeważnie fantasy, obyczajówki, książki przygodowe oraz klasyki.
24. Nigdy nie przekonam się co do czytania kryminałów.
25. Nie przeczytałam żadnej części "Harrego Pottera", ale mam w planach to KIEDYŚ zrobić. Lecz najpierw muszę je jeszcze kupić, a z tym może być ciężko.



I to byłoby na tyle w tym poście. Mam nadzieję, że się Wam podobał i poznaliście mnie trochę bardziej niż znaliście wcześniej. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania zadawajcie je pod tym postem, a ja na każde postaram się odpowiedzieć w jak najkrótszym czasie. Czekam na wasze komentarze! I jeszcze raz dziękuję za ten czas spędzony razem! Oby tak dalej <3 



#35 Lato koloru wiśni

#35 Lato koloru wiśni


"Lato koloru wiśni" ~ Carina Bartsch

Czy dałabyś drugą szanse swojej pierwszej miłości?

Emely, dwudziestotrzyletnia studentka literaturoznawstwa po wielu latach przyjaźni musi rozstać się ze swoją najlepszą przyjaciółką. Niestety wybierają dwa różne miasta, w których mają kształcić się na przyszłość. Na szczęście głównej bohaterki jakiś czas później Alex postanawia przeprowadzić się do Berlina i tam zacząć studia od nowa. Zaczynają się kolejne spotkania, których tak brakowało głównej bohaterce. Ale również z najlepszą przyjaciółką w życie studentki wkroczył Elyas - starszy brat Alex, z którym Emely nie ma dobrych wspomnień. Przymus spędzania czasu razem może poróżnić ich ze sobą do momentu, w którym się znienawidzą lub doprowadzi do chwili, w której oboje poznają prawdę o sobie. Chłopak ma jedną wadę, która jednocześnie jest jego zaletą - turkusowe oczy - od których nie jest się w stanie oderwać wzroku bez głębszego wpatrzenia się w nie. Jaką cenę główna bohaterka będzie musiała zapłacić za wpatrywanie się w oczy Elyasa o sekundę za długo?  I kim jest tajemniczy Luca, z którym główna bohaterka koresponduje przez e-maile? Czy może okazać się drugą miłością jej życia? Mimo tego, iż jeszcze się nie widzieli?

Jeszcze raz dziękuję Medii Rodzina za możliwość przeczytania tej książki.
Prawda jest taka, że jak tylko przeglądałam stronę z książkami wydawnictwa to ten tytuł przykuł moją uwagę. Na samym początku samą nazwą, następnie okładką, a ostatecznie zdobył moje serce opisem. No bo jak mogłabym nie sięgnąć po niego po takim czymś? Samo pierwsze zdanie doprowadziło moją ciekawość do kresu wytrzymałości. "Czy dałabyś drugą szansę swojej pierwszej miłości?" Od razu zaczęłam się nad tym zastanawiać, chociaż doskonale wiedziałam, że nie powinnam. Musiałam trochę poczekać na tę książkę, ale naprawdę było warto. I mimo, iż niewiele dowiedzieliście się o tej książce już teraz mówię wam odkładajcie na nią pieniądze - najlepiej od razu na dwa tomy - i kupujcie tę dulologię, bo warto. 
Emely i Alex, w pierwszej chwili widziałam w nich mnie i swoją przyjaciółkę, ale z biegiem czasu i co za tym idzie rozdziałów zmieniłam zdanie, że jednak nie, to nie jesteśmy my. One są zdecydowanie lepsze. Mimo, iż jakoś za bardzo nie przywiązałam się do głównej bohaterki to nie mogę powiedzieć, że jej nie polubiłam, bo nie chcę Was okłamywać. Studentka jest tak dobrze wykreowaną postacią i tak realistyczną, iż naprawdę chciałabym poznać jej odwzorowanie w prawdziwym świecie. Nie mówiąc już o Elyasie, ja po prostu jestem po uczy zakochana w tym człowieku. Kochałam każde słowo wypływające z jego ust, nawet jeśli było aroganckie - bo właśnie taki był. Można by powiedzieć, że to taki typowy bad boy, ale nie, nie, nie. Nie dajcie się zmylić. On naprawdę jest inny, wręcz podchodzi pod MÓJ ideał mężczyzny, a to się często nie zdarza. Zaklepuję go dla siebie!
Kiedy szłam porozmawiać z mamą o książce, myślałam, że zaraz rzuci znowu podobnym tekstem
"Szkoda, że zakochałaś się tylko w książce", ale tym razem obeszło się bez tego. Zapytała się jedynie czy sama może przeczytać ten tytuł, a ja z uśmiechem na twarzy pokiwałam twierdząco głową.
Wątek miłosny pomiędzy głównymi bohaterami nie rozwija się w przeciągu kilka dni - jak to bywa przeważnie w większości książek młodzieżowych - lecz rozwija się stopniowo, a mogę nawet powiedzieć, że przez pewnie okres nawet się cofa, bo niestety ciągle powracają wspomnienia, które nie zawsze okazywały się być miłe i przyjemne. I mimo wszystkiego, co wyróżniało "Lato koloru wiśni" od innych młodzieżówek tak i tu - niestety, dla niektórych - występuje wątek trójkąta miłosnego, ale nie martwcie się autorka nie pozwoliłaby na nic typowego. Opiera się on na Emely, Elysie oraz internetowym znajomym Luce, który mimo wszystko wcale nie musi być tym za kogo go biorę. Bo nie mogę uwierzyć w to, iż Carina Bartsch zakończyła by wątek nieznajomego w ten sposób, po prostu nie mogę, nawet nie chcę myśleć, że zrobiłaby coś tak typowego dla większości autorów. Uważam, że jest ponad nimi i zrobi coś, czego nikt nigdy by się nie spodziewał. Przynajmniej mam taką nadzieję. Mimo sporów jakie powstają między głównymi bohaterami są takie momenty, w których potrafią odciąć się od tamtych chwil i na kilka sekund pozostać naprawdę prawdziwym przyjacielem. 

Kolejnym plusem książki jest fakt, że nie jest ona jedynie sztywnie napisaną powieścią o miłości. Przeplatana jest humorem, - co naprawdę w ostatnim czasie bardzo polubiłam w książkach - ale również prawdziwymi - nie zawsze radosnymi - wydarzeniami, które mogłyby mieć miejsce w naszym świecie. To właśnie chyba najbardziej cenie w książkach - realizm. To czy dany fragment może okazać się czymś prawdziwym, czymś co mogłabym mieć na wyciągnięcie ręki, a "Lato koloru wiśni" właśnie takie dla mnie jest i szczerze, już nie mogę się doczekać, kiedy zajrzę do drugiego tomu. Prawdopodobnie nastąpi to dopiero, gdy wrócę z nad morza, ale mam wielkie wątpliwości czy będąc tam dam radę cokolwiek przeczytać, gdyż nie mogę się pozbierać po zakończeniu tytułowej książki. Nie wierzę w to, w jaki sposób autorka zakończyła pierwszą część. Jak ona mogła tak to wszystko rozegrać?! Złamała mi serce jednocześnie pozostawiając je całe, sprawiła, że zaczęłam nienawidzić Emely, mimo iż kocham książkę całą sobą. Nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie poradzić sobie z tym co się tam stało, ja po prostu nie wierzę i mam nadzieję, że to tylko sen z którego zaraz się obudzę i znowu zacznę czytać książkę na 319 stronie i wszystko potoczy się inaczej. Naprawdę takiego obrotu zdarzeń się nie spodziewałam, a wiele rzeczy dało się przewidzieć, ale zawsze kończyło się to porażką moich wyobrażeń na temat dalszych losów bohaterów, więc ogromny plus za oryginalność i pomijanie schematów dla autorki. <APLAUZ> I w sumie mogłabym się rozgadywać na temat tej książki i ciągnąć te recenzje nie wiadomo do jakiego stopnia, a wszystko po to, żeby w jakiś sposób wyrazić - dłuży niż dwoma słowami - opisać jaka jest ta historia. Bo jest naprawdę GENIALNA! Zakochałam się w niej i właśnie "Lato koloru wiśni" skradło moje serce i wcisnęło się na miejsce moich ulubionych tytułów. 
W pierwszym momencie, kiedy zobaczyłam tę książkę - w stanie fizycznym - na oczy przeraziłam się, bo szczerze nie spodziewałam się, iż będzie ona, aż tak gruba. Ma około 500 stron i zaledwie 21 rozdziałów. I mimo tego iż jestem zwolenniczką krótkich form to nie przeszkadzały mi 20 kartkowe, a nawet 40 kartkowe rozdziały. Ja - jak już mam w nawyku zawsze sprawdzam ile stron zostało mi do końca rozdziału, kiedy już chciałabym skończyć czytać - jedynie w tym egzemplarzu leciałam nie patrząc na strony. Po prostu dałam się pochłonąć tej historii. Zawiera ona wiele opisów, ale w tym przypadku ani jeden z nich nie przeszkadzał mi, kochałam je tak samo jak wszystko co związane z "Latem koloru wiśni". Tak ja kochałam opisy, - też w to nie wierzę - ale taka jest prawda. Mam szczerą nadzieję, że kontynuacja okaże się być tak samo dobra lub jeszcze lepsza - jeśli to w ogóle możliwe, bo i tak przyznaje temu tytułowi 11/10 gwiazdek. Książka jest wręcz idealna, naprawdę nie znalazłam nic do czego mogłabym się przyczepić - no chyba, że sam fakt, że za szybko ją przeczytałam się liczy. Serdecznie Wam ją polecam, bo nie jest kolejną młodzieżówką, mimo iż jest poświęcona dla osób młodych to uważam, że ma w sobie to coś, co przyciąga i zostaje w nas na długo po skończeniu lektury. Mogę tylko powiedzieć, że tej książki się nie czyta, ją się przeżywa. Wraz z bohaterami. 



"Czasem uświadamiamy sobie różne rzeczy dopiero, kiedy o nich opowiemy. Jeśli zachowujemy je dla siebie, możemy je upiększać, zniekształcać, a nawet wypierać. Wypowiedziane - stają wyraźnie przed oczami." ~ Lato koloru wiśni

KOCHAM TO!

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu:


#34 Hopeless

#34 Hopeless



"Hopeless" ~ Colleen Hoover 

Ja naprawdę nie wiem co mam napisać o tej książce. Czytałam ją po raz drugi, aby przypomnieć sobie jej fabułę i móc bez problemu przedstawić ją wam w recenzji, ale nie mogę. Siedzę tu od kilku godzin i zastanawiam się jak zacząć i nie mogę skleić ani jednego zdania. Dlaczego? Bo nie jestem w stanie znaleźć odpowiednich słów, które odpowiednio wyrażą moje uczucia co do "Hopeless". To naprawdę niesamowita książka, która wniosła wielkie zmiany do mojego życia. Za co z całego serca jej dziękuję.
Czas płynie nieubłaganie. Sky nie zdążyła się odwrócić, a już jest siedemnastoletnią dziewczyną, która zdecydowała się - wreszcie - zacząć naukę w szkole a nie w domu. Na początku bardzo cieszy się z tego fakty, do momentu, w którym nie okazuje się, że będzie musiała przetrwać w niej bez swojej najlepszej, a zarazem jedynej, przyjaciółki Six. Ale w życiu nie można się zatrzymywać, należy ciągle iść naprzód. Nie przejmować się niektórymi wydarzeniami takimi jak rozmowa z nieznajomym chłopakiem pod sklepem albo przypadkowe spotkanie z nim po raz kolejny. Wszystko dzieje się w jakimś celu. I ma swoje odzwierciedlenie w przyszłości.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak trudno było mi zebrać myśli, że napisać o czym jest książka. Nie mogłam zdradzić wszystkiego, - co oczywiście zrobiłabym od razu - bo nie chciałam zdradzić wam za dużo. Prawda jest taka, że tę książkę należy przeczytać, aby zrozumieć co jest w niej tak niesamowitego. Jak dla mnie "Hopeless" nie ma wad. Jestem totalnie zakochana we wszystkich bohaterach, jak i w okładce oraz w jej wnętrzu. Dla mnie jest to książka idealna - mimo zawartego trudnego i dość nieprzyjemnego tematu w środku. A więc moja historia z tą książka nie jest jakaś wyjątkowa, chociaż banalna również. Pewnego dnia wybrałam się z koleżanką do galerii i nie byłybyśmy sobą gdybyśmy nie wstąpiły do Empiku - to była taka nasza mała tradycja - jak zawsze udałyśmy się od razu na tyły sklepu, gdzie znajdowały się tytuły z serii młodzieżowej. Przeglądałyśmy różne książki, ale żadna nie przypadła nam do gustu. Do pewnego momentu. Miałyśmy już wychodzić, kiedy moim oczom ukazało się to cudo. Już w tamtej chwili wiedziałam, że zabiorę ją ze sobą do domu. Najpierw patrzyłam jedynie na oprawę, następnie zaczęłam ją dotykać i ponownie się zakochałam - była taka delikatna, inna niż wszystkie książki - a do tego ten opis. W pewien sposób tajemniczy, ale zarazem pobudzający ciekawość. Nie mogłam wyjść bez "Hopeless". Dziś bym sobie tego nie wybaczyła.
Od pierwszych stron pokochałam tę historię. Czytając dość spektakularny prolog wiedziałam, że ta książka ma w sobie to coś. I nie myliłam się. Prawda jest taka, że nie mogłam się od niej oderwać. Czytałam, czytałam i czytałam próbując poznać całą historię Sky i Holdera. Odłożyłam książkę dopiero w momencie, kiedy przeczytałam ostatnie zdanie. I mimo, że to był koniec ja nadal żyłam tą historią. Długo nie mogłam zabrać się za czytanie czegoś innego, bo po prostu nie chciałam zapominać o tej dwójce ludzi, których tak bardzo pokochałam. Pragnęłam więcej, dlatego od razu po premierze "Losing Hope" zabrałam się za jej czytanie. ( Dajcie mi znać czy recenzję tej książki również chcecie zobaczyć na moim blogu). Nadal było mi mało. Dlatego pochłonęłam "Szukając Kopciuszka", które doszczętnie mnie usatysfakcjonowało. W tamtym momencie wiedziałam, że mogę odłożyć "Hopeless" na półkę i poczekać na kolejną okazję, aby do niej zajrzeć.
W książkę oczywiście wpleciony jest wątek miłosny, który można odebrać nawet jako jeden z tych głównych jej motywów. Co wcale nie przeszkadza, bo jest tak rzeczywiście opisany, że brakuje mi słów, aby to opisać. Czytając słowo po słowie, zdanie po zdaniu ja miałam na ciele gęsią skórkę. Takie emocje wzbudzało we mnie "Hopeless". Jest tak rzeczywistą książką, że naprawdę uważam, iż powinno dostać Oskara.
Wiem również, że zdania co do tego tytuły są podzielone, ale prawda jest taka, iż tej książki nie da się lubić czy też wręcz przeciwnie. Ją się kocha bądź nienawidzi. 
Przez sam wzgląd na trudny temat ta książka staje się być wyjątkowa. Wiele osób z pewnością nie podjęłoby się napisania historii o podobnej koncepcji, jednak Colleen Hoover odważyła się i zrobiła to bezbłędnie. Jestem jej wdzięczna za to, że nie poddała się i pokazała światu problemy oczami, które naprawdę widzą, a nie tylko złudzeniami jakie kreuje nasza wyobraźnia. "Hopeless" jest naprawdę prawdziwą historią. Bardzo możliwe, że kilka osób z nas mogło znaleźć w niej pomoc dla siebie lub dla bliskich.
I znowu czuję, że się zablokowałam. Nie wiem co powinnam Wam jeszcze napisać, aby przez przypadek nie zdradzić zbyt dużo informacji.
Książka napisana jest bardzo lekkim i zrozumiałym dla odbiorców językiem, co naprawdę ułatwia jej czytanie. Rozdziały nie są długie, co też pozwala osobie wybierać ile czasu chce spędzić przy lekturze nie sprawdzając ile kartek zostało do końca. Fajnym pomysłem jest wstawienie w fabułę fragmentów opisujących przeszłość Sky, które naprawdę w ciekawy sposób otwierają oczy czytelnikowi na nowe informacje, które może wykorzystać w dalszym czytaniu.
Czytając "Hopeless" po raz drugi miałam podobne doznania. Też byłam totalnie zakochana w Holderze i pragnęłam mieć go tylko dla siebie, bo naprawdę się w nim zakochałam. Nawet któregoś wieczoru poszłam do mojej mamy, aby jej o tym powiedzieć.
- Mamo zakochałam się - rzuciłam mimochodem, opadając na krzesło przy stole.
- Szkoda, że w książce - odparła mama, patrząc na mnie z politowaniem.
Uwielbiam kiedy hejtuje mnie za to, że kocham książki, a nie ludzi. Jest najlepszą mamą na świecie <3. Zresztą pewnie powiedziała tak, bo sama czytała "Hopeless" i zakochała się w bohaterze podobnie mocno jak jej córka.
Chyba nie będę się bardziej rozgadywała na temat tej książki, bo jest naprawdę wiele wątków, które chciałabym poruszyć, ale boję się, że Wam zaspojleruję, a nie chcę tego zrobić. Dlatego w tym momencie skończę tę recenzję, a Was zachęcam z całego serduszka do dania szansy tej książce, bo naprawdę warto.

Dajcie znać w komentarzach czy czytaliście tę książkę i jak wam się podobała, a może spotkaliście się też z innymi książkami tej autorki? Czekam na wasze odpowiedzi ;)

"Jedną z rzeczy, za które kocham książki, jet to, że dzieli się w nich ludzkie losy na rozdziały. To niesamowite, ponieważ nie można tego zrobić w prawdziwym życiu. Nie możesz skończyć rozdziału, potem opuścić wydarzenie, którego nie chcesz przeżywać, i otworzyć na rozdziale, który lepiej pasuje do twojego nastroju. Życia nie można podzielić na rozdziały, tylko co najwyżej na minuty. Wydarzenie z twojego życia są zaklęte w kolejnych minutach. Nie ma tu pustych kartek ani końców rozdziałów. Niezależnie od tego, co się dzieje, życie toczy się dalej, czy ci się to podoba czy nie, i nigdy nie możesz pozwolić sobie na to, żeby się zatrzymać i po prostu złapać oddech." ~ Hopeless






#3 Liebster Blog Award

#3 Liebster Blog Award

Za nominację bardzo dziękuję Cynthi Ann z bloga Dolina Książek.


Ostatnio bardzo miło przyjęliście ten post, więc postanowiłam zrobić go jeszcze raz, no nie jest on taki sam, ale na tym samym się opiera. Mam nadzieję, że dzięki tego typu postach lepiej mnie poznacie, a jeśli macie do mnie jakieś pytania to możecie zadawać je pod tym postem lub wysyłać bezpośrednio do mnie na fb, e-mailu, instagramie gdzie chcecie ;) Postaram się na wszystkie odpisać więc śmiało! Do dzieła!





 1. W jakiej książkowej krainie chciałbyś/chciałabyś zamieszkać?

Krainie? Sama nie wiem. Trudno powiedzieć, bo przez ostatni okres nie czytałam praktycznie nic fantastycznego, w czym mogłaby być kraina, w której chciałabym zamieszkać. 
W sumie nawet nie wiem jak powinnam interpretować to pytanie, dlatego może po prostu je ominę i odpowiem, że żyję tu gdzie jestem i nie zmieniałabym tego. 
2. Z którym autorem lub autorką chciałbyś spędzić cały dzień i co byście wtedy robili?

 Oczywiście pewnie nikogo nie zdziwię mówiąc, że taką autorką byłaby Colleen Hoover, no bo ja po prostu kocham tę kobietę i nie mogę sobie wybaczyć, że nie mogłam pojechać na spotkanie w Warszawie, kiedy ono było, ale akurat miałam wtedy sprawdzian z chemii, którego po prostu nie mogłam nie napisać.
Co byśmy robiły? Rozmawiały - no może byśmy się jakoś dogadały, bo niestety mój angielski jest na bardzo niskim poziomie, co mnie przytłacza, bo za dwa lata matura, a ja nic nie umiem - głównie o "Hopeless". Jak to wytworzyła ten świat, jakie emocje wzbudzało w niej pisanie i ogólnie o tym dlaczego postanowiła napisać właśnie taką historię.
Sądzę, że tematów byłoby wiele, najgorzej byłoby z czasem. Za szybko by mijał.
3. Wolisz czytać blogi czy oglądać vlogi na booktubie?

Ja osobiście nie wiem co wolę. Mam booktuberów, których oglądam - tak samo jak mam i blogerów, których czytam. Więc u mnie to jest raczej na tym samym poziomie, chociaż muszę się przyznać, że chyba jednak częściej - i przynajmniej bez zaległości - nadrabiam filmiki, bo mogę to robić na telefonie, a czytać posty i komentować wolę jednak na komputerze. 
 
4. Jakie blogi chętnie odwiedzasz i dlaczego?

Może nie będę podawała tutaj linków, bo trochę by ich tutaj było, zazwyczaj czytam wasze blogi - do których linki zostawiacie mi w komentarzach - ale również kilka bardzo popularnych blogów, które już od dłuższego czasu skradły moje serce. Jeśli wejdziecie w zakładkę "Czytam" pokażą się Wam linki do kilku z nich. 

5. Co motywuje Cię do dalszego prowadzenia bloga?

Tak jak już kiedyś mówiłam dużą motywacją w prowadzeniu bloga jest Wasza obecność nim. I nie chodzi tutaj o same wyświetlenia, bo okej uśmiecham się, w momencie kiedy widzę, że liczba rośnie, ale to jednak komentarze i kolejne obserwacje sprawiają, że chcę pis dalej, bo wiem, że mam dla kogo. Bo właśnie dlatego założyłam bloga. Aby móc podzielić się z Wami moimi odczuciami co do danej książki. 

6. Czy wyobrażasz sobie nie czytać przez przynajmniej miesiąc?

Czasami się tak zdarza, że przez cały miesiąc nie otworzę żadnej książki - którą w aktualnym momencie chcę przeczytać - bo oczywiście w roku szkolnym codziennie otwieram jakieś podręczniki i czytam. W moim życiu szkolnym nie ma chwili na odpoczynek, wciąż dowiaduję się o czymś nowym. Czasami brakuje mi takiej chwili wytchnienia, w której mogłabym po prostu położyć się łóżku i pomyśleć albo po prostu nic nie robić.
Ale wracając do pytanie, nie, nie wyobrażam sobie miesiąca bez czytania.

7. Jeżeli książka Ci się nie podoba, to czytasz ją do końca czy odkładasz?

 Zawsze staram się doczytywać książki do końca, kiedy już je zacznę. I raczej nie zdarza mi się tak, abym w połowie stwierdziła, że nie mogę jej czytać i dokończę kiedyś, bo prawdopodobnie już do niej nie wrócę. 
8. Co myślisz na temat tego, że kupowanie książek to strata pieniędzy?

W pewnym sensie tak, bo książki są naprawdę drogie i moim zdaniem powinny stanieć przynajmniej o 50%. To z pewnością ułatwiłoby życie większości z nas. Ale z drugiej strony uwielbiam mieć tą pewność, że książka jest moja, dlatego rzadko wypożyczam coś z biblioteki, bo po prostu lubię mieć przekonanie, że dany tytuł należy do mnie. 

9. Jak zareagowałbyś/zareagowałabyś, gdyby kolega przyniósł Ci Twoją książkę w złym stanie, chociaż kiedy ją pożyczałeś była nowa?

Nie przykładam zbyt dużej wagi do wyglądu książki i nie przeraża mnie perspektywa złamanego grzbietu czy też pozaginanych rogów. Uważam, że wszystkie takie elementy nadaim charakteru. Chociaż widać, że były czytane. Ale jeśli byłaby w bardzo bardzo złym stanie to powiedziałabym tej osobie, żeby odkupiła mi dany egzemplarz książki, bo ta nie wróciła taka jaka wrócić powinna. 

10. Które książki wpłynęły na Twoje życie w dużym stopniu?

 Długo mogłabym tutaj pisać. Na pewno taką książką jest "Hopeless", bo ogromnie zmieniło moje życie, ale nie tylko ono. Nie będę wymieć tu listy, ale pod każdą recenzją, w której tak uważam zawieram takie słowa. Więc jeśli jesteście ze mną od jakiegoś czasu to z pewnością wiecie jakie książki mogłabym tutaj jeszcze dopasować
11. Czy w Twojej rodzinie ktoś jeszcze czyta oprócz Ciebie?

W mojej rodzinie czyta moja mama, praktycznie tak samo nałogowo jak ja. Sądzę, że to po mniej odziedziczyłam ten zapał do twórczości. Ale nie jest ona jedyną oczytaną osobą w gronie moich bliskich. Od jakiegoś czasu mój brat - tak ten sam dzięki, któremu kupiłam "Zawsze stanę przy tobie" - zaczął coraz częściej pochłaniać różne książki. Co daje nam kolejny temat do rozmów niedawno zakończył czytanie "Rok 1984", "Szaleństwo", a teraz zabrał się za czytanie "paragrafu 22". I to wszystkie osoby, które czytają w mojej "domowej rodzinie", bo sądzę, że w całej znalazłabym ich jeszcze więcej. 
Ja tym razem nie nominuję nikogo. Mam nadzieję, że post Wam się podobał dajcie znać jak Wy odpowiedzielibyście na te pytania. I do zobaczenia niebawem! ;)

#33 Zawsze stanę przy Tobie

#33 Zawsze stanę przy Tobie


"Zawsze stanę przy tobie" ~ Gayle Forman

Brit, nastolatka która po rozpadzie swojej rodziny próbuje zmierzyć się z otaczającą ją rzeczywistością, problemami codzienności, wieczornymi próbami, występami kapeli, w której gra na gitarze oraz ciągłym niezadowoleniem - skierowanym w jej stronę - macochy, wchodzącej coraz bardziej w jej prywatne życie.
Pojawienie się małego człowieka, nowego członka jej rodziny, nie przynosi nic dobrego. Nowa żona ojca głównej bohaterki usiłuje pokazać jaki to Brit ma zły wpływ na ich syna - przez sam fakt, iż dziewczyna ma fioletowe włosy. Po pewnym czasie najbliżsi głównej bohaterki zamykają ją w Red Rock - ośrodka terapeutycznego, gdzie rzekomo leczy się zbuntowane nastolatki. Ale to wszystko jest tylko pozornym złudzeniem przedstawianym rodzicom dziewczyn tam pozostawianych. Prawda jest zupełnie inna, a ludzie zajmujący się "naprawieniem" buntowników wcale nie chcą ich wyleczyć. Łaszą się jedynie na pieniądze.
Brit w samotności nie dałaby rady przeżyć tam nawet kilka dni, ale na szczęście ma grupkę znajomych, z którymi może porozmawiać i spróbować naprawić miejsce, w którym się znajdują, ale pytanie brzmi czy jest to możliwe, bo przecież wszyscy ich obserwują. A dostarczanie wiadomości na temat współlokatorek jest nagradzane. Czy dziewczyną uda się to przetrwać?


Historia z tą książką rozpoczęła się na Targach Książki w Warszawie. Przechodziłam obok
stanowiska Naszej Księgarni kilka razy, a każdym razem kończąc z "Zawsze stanę przy Tobie" w ręku. No nie mogłam nie skorzystać z - 30% i nie zabrać jej ze sobą do domu. Więc wyłożyłam na blat odpowiednią ilość gotówki i zabrałam swój dobytek ze sobą.
Za pierwszym razem przyciągnęła mnie okładka, - bo no cóż jest urocza - ale pierwsze co zobaczyłam to fioletowe włosy dziewczyny i chłopaka z gitarą. I wtedy nie mogłam już jej odłożyć, aż do momentu, w którym zobaczyłam kto stworzył tę historię. Gayle Forman. To nic osobistego, ja po prostu nie przepadałam za tą autorką. Zawiodłam się po przeczytaniu "Zostań, jeśli kochasz", - bo to wtedy po raz pierwszy przyznałam, iż film okazał się być lepszy - a po tym jak sięgnęłam po "Wróć, jeśli pamiętasz" to zrezygnowałam z dalszej przygody z tą kobietą. Dlatego odłożyłam książkę na swoje miejsce i ruszyłam na dalsze zwiedzanie innych stanowisk.
Kiedy znowu przechodziłam przy Naszej Księgarni znowu podeszłam i ponownie wzięłam do ręki "Zawsze stanę przy tobie", nie wiem czemu tak bardzo mnie do tego ciągnęło, ale poddałam się. Przekręciłam książkę i przeczytałam opis, pozwalając totalnie się zatracić. Zaczęło intrygować mnie co się okaże i byłam coraz bardziej skłonna wydać trochę pieniędzy na tą pozycję, ale ostatecznie to mój brat namówił mnie na nią, a więc DZIĘKUJĘ BRACIE, GDYBY NIE TY, TO DZIŚ NIE MIAŁABYM TEJ KSIĄŻKI. A mówią, że bracia nie mogą być kochani.
No i tak od końcówki maja ta książka czekała na półce, abym zdecydowała się ją przeczytać. Jestem w szoku, że stało się to tak szybko, ale było to spowodowane tym, iż chciałam przeczytać coś w miarę krótkiego, w razie gdyby miała przyjść paczka od wydawnictwa, z którym udało mi się nawiązać współpracę.
Początek "Zawsze stanę przy tobie" był zdumiewająco wciągający, kiedy zaczęłam czytać nie skończyłam po kilku rozdziałach. Dotarłam do setnej strony i pamiętam, że nawet wtedy ciężko było mi odłożyć ją na bok. Ale musiałam robić jeszcze inne rzeczy, na przykład pisać posty na bloga, bo przecież nie mogłabym was zaniedbywać. Prawdę mówiąc sądzę, że byłabym w stanie skończyć tę książkę w jeden dzień, bo okazała się być naprawdę przyjemną w czytaniu przygodą.
Nie zawiodłam się na niej, a co najważniejsze znowu zaczęłam pokładać nadzieje w Gayle Forman. Okazało się, że potrafi napisać coś nie tylko dla pieniędzy - bo właśnie takie mam zdanie jeśli chodzi o "Wróć, jeśli pamiętasz". Sądzę, że będę w stanie jeszcze kiedyś sięgnąć po którąś z tytułów tej autorki, bo nie pisze ona tak źle jak przez kilka miesięcy sądziłam.
Czytając o Brit często miałam gęsią skórkę, bo to co działo się w tej książce - można powiedzieć - czasami mnie przerażało i powstawało w mojej głowie pytanie Jak to możliwe, że tacy ludzie istnieją? Jak oni mogą? To ma im pomóc?. Ciężko było mi uwierzyć w to co się tam działo, na prawdę zadziałało to na moją psychikę.
Przecież każdy z nas przechodzi okres buntu, nie każdy musi być chudy albo przy tuszy, ale czy to oznacza, że ta osoba choruje na bulimię czy anoreksję? Czy to, iż ktoś woli kochać osobniki z własnej płci można nazwać chorobą? Przecież to wszystko to tylko jakiś stek bzdur, który wymyślają dorośli, aby pozbyć się dzieci z domu. Pod pretekstem, aby ich wyleczyć. To okrutne, ale takie rodziny istnieją. Wyolbrzymiają każde zachowanie swoich podopiecznych, wmawiają im, że to co robią jest złe, a to nie prawda. Każdy z nas ma prawo do własnego życia, własnych poglądów i możliwości patrzenia na świat tak jak nam się to podoba. To my podejmujemy decyzje, za które później musimy płacić albo nie. Ale to nasze życie i to my powinniśmy o nim decydować. Niestety Brit nie miała takiej możliwości. Zawiodła się na najbliższych jej osobach.
W książce jest wątek z muzyką, kapelą, tworzeniem piosenek oraz wspólnym ich wykonywaniu,
"Zawsze stanę przy tobie" to pouczająca, pełna emocji, tajemnic oraz pragnienia powrotu do dawnych czasów, książka, z którą warto spędzić wieczór czy dwa.
Oczywiście jak w każdej książce dla nastolatek zawarty jest też wątek miłosny, który wcale nie jest taki banalny. Główna bohaterka musi wiele się natrudzić, aby skupić na sobie uwagę chłopaka i pokazać mu, że jej zależy.
Można powiedzieć, że większość rzeczy zawartych w fabule jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Pytanie tylko czy Brit jest w stanie zaryzykować praktycznie wszystko, aby je wykonać.
Książka o przyjaźni, miłości, więziach rodzinnych oraz o nietrwałości wszystkiego. Pamiętaj, wystarczy jeden ruch, aby wszystko się zmieniło.
mimo że to dość oklepany pomysł uważam, że autorka świetnie go wykorzystała - przynajmniej dla mnie, bo sama trochę gram i śpiewam, a należność do zespołu to musi być coś.
Po skończeniu lektury zaczęłam się zastanawiać nad tym czy ja wytrzymałabym w takim miejscu, w "ośrodku", w którym tak naprawdę czułeś się jak w poprawczaku, gdzie nie masz zupełnie prywatności i nigdzie nie możesz pójść sam. Nie wiem czy byłabym w stanie przeżyć coś takiego jak bohaterka tej książki, a jeśli by mi się udało... Na pewno nie byłabym taka sama jak wcześniej.

"Wtedy zrozumiałam, że posiadanie kogoś, kto stoi po twojej stronie, wcale nie jest takie oczywiste. To coś szczególnego - i może nam zostać odebrane." ~ Zawsze stanę przy tobie

Dajcie znać w komentarzach czy wy też czytaliście tę książkę i jakie macie nastawienie do Gayle Forman. Z chęcią poznam wasze zdanie :)



Realizacja planów wakacyjnych

Realizacja planów wakacyjnych

Hejka! Dziś przychodzę do was z tak jakby podsumowaniem lipca, ale też nie do końca. Pamiętacie może jak wstawiłam jakiś czas temu post na bloga Plany na wakacje? Dziś chciałabym się do nich odnieść. Pokazać wam co udało mi się spełnić, a co odpuściłam lub zamieniłam na inne tytuły. Jeśli jesteście zainteresowani to zapraszam serdecznie do dalszej części posta! ;) 


A więc jak może pamiętacie miałam dość ambitne plany na wakacje, obawiam się niestety, że większości z nich nie spełnię, bo po prostu obawiam się, że mogłabym nie przetrwać czytania niektórych tytułów.
Wyznaczyłam sobie 10 głównych książek, które chciałabym przeczytać, a spełniłam zaledwie cztery z nich. Nie żeby to było wszystko co przeczytałam, bo wcale tak nie jest. Jestem z siebie bardzo zadowolona bo przeczytałam do końca lipca bodajże 7 książek, a dziś już zaczęłam 9 jeśli chodzi o wakacyjny tryb czytelniczy. Zrecenzowałam wszystkie książki, które przeczytałam w ostatnim czasie i uważam, że to był naprawdę ambitny miesiąc jeśli chodzi o ilość postów na moim blogu jak i przybycie was tutaj, za co chciałabym serdecznie podziękować. DZIĘKUJĘ <3.

A więc z listy którą wcześniej podawałam udało mi się przeczytać:
Prawda jest taka, że chciałam jeszcze sięgnąć po całą serię "Kwiatów na poddaszu", ale w swojej biblioteczce mam jedynie pierwszą i trzecią cześć, a chciałam przeczytać wszystkie na raz, więc nie mogłam się za to zabrać. Dlatego odpuściłam. "Płatki na wietrze" - czyli druga cześć - pożyczyła moja koleżanka i szczerze nie wiem kiedy mi ją odda, więc na razie nie zabiorę się a te książki.
Co do trzech pozostałych tytułów na mojej liście po tym jak rozmawiałam z osobami z mojego otoczenia - które oczywiście już mają te książki za sobą - odradzały mi czytanie ich w wakacje, bo mogę zaprzestać. Czyli żebym lepiej nie zaczynała czytać tych książek, bo nadal będę je czytać, a rok szkolny się zacznie. Więc postanowiłam zabrać się za coś innego i w ten oto sposób przeczytałam w lipcu jeszcze trzy książki. I tu muszę przyznać przydała mi się lista zapasowa, z której wykonałam chyba tylko - nie śmiejcie się - jedną pozycję.
Podczas lipca przeczytałam jeszcze jedną książkę, której recenzja pojawi się w przyszłym tygodniu na moim blogu.
W tym tygodniu również udało mi się przeczytać książkę, którą otrzymałam od wydawnictwa i na jej recenzję również serdecznie was zapraszam.
Jak możecie zauważyć to był naprawdę wyśmienity i pracowity miesiąc jak dla mnie. Dajcie znać jak wam poszło i ile książek już za wami.
I tak jak już pisałam pod koniec sierpnia na moim blogu pojawi się Book Haul, który będzie zawierał książki, które kupiłam od ostatniego takiego posta, a więc już od kwietnia. Mam nadzieję, że będę miała co wam pokazać ;)
Oczywiście również pojawi się na początku września - bodajże - podsumowanie sierpnia i ogólnie całych wakacji :)
Aktualnie czytam "Hopeless", aby odświeżyć sobie moją ulubioną historię i móc wam ją przybliżyć, chociaż pewnie większość z was już o niej słyszało.
Do zobaczenia w kolejnym poście! ;)


#32 Silver. Pierwsza księga snów

#32 Silver. Pierwsza księga snów


"Silver. Pierwsza księga snów" ~ Kerstin Gier


Przeprowadzka, niby nic niezwykłego, normalna czynność - czasem się zdarza - ale niektórzy muszą robić to częściej. Tak poznajemy Liv oraz jej rodzinę. Główna bohaterka przeprowadza się do Londynu. Pewnie nawet nie zdążyła rozpakować wszystkich rzeczy od ostatniej zmiany miejsca zamieszkania, a ponownie musi wrzucać swoje tobołki do pudeł. Z czasem może stać się to dość męczące.
Olivia wraz ze swoją młodszą siostrą - Mią - marzy tylko o jednym, aby wreszcie mieć prawdziwy dom. Taki z ogrodem, osobnymi pokojami, przepełniony miłością i innymi pozytywnymi emocjami. I właśnie tu ma tak być. Główna bohaterka jej siostra, matka oraz niania - Lottie - mają zamieszkać w drewnianym domku na granicach miasta, ale w ostatniej chwili wszystko się zmienia. Nagle marzenie przestało istnieć, powróciła rzeczywistość.
Nowe miejsce wiąże się z nowymi ludźmi, brakiem kogokolwiek w szkole z kim dziewczyny mogły porozmawiać, przynajmniej w dzień. Zmiana miejsca zamieszkania to nie jedyna inna rzecz w życiu Liv, już pierwszej nocy okazuje się, że dziewczyna śni przedziwne sny. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby następnego dnia osoby, które pojawiły się w jej wyobraźni nie wiedziały o czym śniła, a jednak tak było. Czy to możliwe, że czterech najprzystojniejszych chłopaków ze szkoły przeżywało w nocy to samo co Olivia? Czy to nie jest nienormalne? Śnić o tym samym z kilkoma innymi osobami? Przecież sny powinny być odskocznią od rzeczywistości, przeznaczoną tylko dla nas. Teraz, za każdym razem kiedy zasypia widzi zielone drzwi z gałką w kształcie jaszczurki, które przyciągają ją i kuszą, aby przez nie przeszła. Kryją one za sobą ciemny korytarz wypełniony niezliczoną liczbą innych drewnianych powłok, które - można by przypuścić - należą do innych osób. Kiedy przechodzi przez jedne z nich przeżywa przedziwny sen, pełny różnych, na co dzień niespotykanych rzeczy, które w pewien sposób przerażają Liv, a w inny ciekawią. Od tego momentu dziewczyna będzie coraz częściej natykała się na chłopaków, bo podświadomie czuje, że mają oni jakąś tajemnice, która nie może przejść jej koło nosa.
Niesamowicie wciągająca pierwsza część serii "Silver" napisanej przez autorkę "Trylogii czasu". Naprawdę warto zajrzeć do "Silver. Pierwszej księgi snów."


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Media Rodzina, za co jeszcze raz serdecznie dziękuję. Prawda jest taka, że od razu kiedy otrzymałam paczkę nie mogłam poczekać ani chwili tylko od razu wzięłam nożyczki, wyrzuciłam papier i zaczęłam czytać historię Liv. Ciekawym pomysłem wydało mi się rozpoczęcie akcji od przeprowadzki, bo sami pomyślcie, to taki motyw, przez który możemy pomyśleć, że ktoś zaczyna nowy etap w życiu, że po prostu coś się zmienia i tak samo jest w przypadku głównej bohaterki, wyprowadza się do Londynu i ponownie zaczyna swoje życie. Nie wiem jakie uczucia powinny towarzyszyć podczas przeprowadzki, bo nigdy tego nie robiłam, ale uważam, że główna bohaterka była do tego przyzwyczajona - w końcu robiła to już po raz kolejny.
Od pierwszych rozdziałów polubiłam Olivię, przez sam jej sposób bycia. Zdawała się być nietypową bohaterką, wyróżniającą się od innych - już schematycznych - postaci książek. Liv jest szczerą, mówiącą co jej język na ślinę przyniesie osobą, która nie zważa na konsekwencje. Stara się żyć pełnią życia, ale ma też uczucia, nie jest królową śniegu. Potrafi żartować i dopasować się do każdego towarzystwa. Muszę to przyznać, że Kerstin Gier niesamowicie ją wykreowała. Zresztą jak i inne postacie. Naprawdę chyba jeszcze nie czytałam książki, w której wszyscy bohaterowie byli tacy rzeczywiści. Mam wrażenie jakbym zaraz mogła ich spotkać na ulicy i porozmawiać o ich przygodach twarzą w twarz, a to przecież niemożliwe. I mimo, że niektórzy bohaterowie doprowadzali mnie do szaleństwa uważam, że bez nich "Silver" nie byłoby takie samo. Mia, czyli młodsza siostra, również jest niesamowita, przezabawna i pełna energii. Szczerze zastanawiam się, czy nie polubiłam jej bardziej od głównej bohaterki.
Sam pomysł na książka nie wydaje Wam się być genialny? Mroczne sny, niania z tasakiem w ręku? Czy nie przykuwa to waszej uwagi? Bo moją bardzo. Jeszcze nie spotkałam się z czymś podobnym i to czyni ten cykl wyjątkowym. Niesamowicie jest czytać o snach, które nie są jedynie snami. Po prostu totalnie zakochałam się w tej serii i już wyczekuję premiery drugiego tomu, która ma nastąpić już we wrześniu!
I czy widzicie tą okładkę? Przecież ona jest taka idealna! Czy wy to widzicie? Zawarte jest tam wszystko co znajduje się w książce, naprawdę może na zdjęciu nie wygląda to aż tak ciekawie jak w realu, ale ta książka ma naprawdę jedną z ładniejszych opraw jakie kiedykolwiek widziałam. Chociaż może przeraża mnie to oko, które ciągle na mnie patrzy, kiedy książka stoi obok mnie, ale zawsze mogę ją odwrócić drugą stroną, prawda?

Ciekawostką co do "Silver" jest to, że w fabułę wplatane są wstawki z bloga, który naprawdę istnieje. Jest to strona internetowa, na której pewna tajemnicza osoba chodząca do szkoły razem z główną bohaterką wypisuje wszystkie najnowsze plotki o życiu prywatnym uczniów jak i nauczycieli. Jest to naprawdę ciekawy sposób na pociągnięcie akcji. Sam fakt, iż działa on on kilku lat, a nikt nie odkrył kto jest właścicielem Tittle-Tattle. Tak samo jak mnie, a może nawet bardziej niż mnie, Liv oraz jej siostrę zaintrygowało kto jest tą osobą i miło było wraz z nimi śledzić wpisy na blogu i odkrywać kto może być Secrecy.
Oczywiście jak w każdej książce dla młodzieży w fabułę wpleciony jest wątek miłosny, który dzięki snom jest jeszcze bardziej ubarwiony. Wszystkie sytuacje z chłopakami przepełnione są humorem, co naprawdę dobrze robi w czytaniu. Uwielbiałam momenty, w których Liv przebywała w otoczeniu chłopaków, ale oczywiście były też te mniej śmieszne sytuacje, w których należało zachować spokój i opanowanie. Jeśli ktoś jest zainteresowany to od samego początku książki trzymałam kciuki za Henrego. Henry jest moim życiem i jestem w nim totalnie zakochana. Mam nadzieję, że nie tylko ja dałam się omotać temu chłopakowi.
Jeśli chodzi o samo zakończenie książki, to niektóre z wydarzeń tam zawartych przewidziałam, a inne były dla mnie zaskoczeniem. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem totalnie zakochana w tej książce. Uczucia, towarzyszące mi podczas jej czytania zostaną ze mną na dłużej. Sądziłam, że autorkę stać na coś więcej niż taki obrót zdarzeń, ale trzeba to zaakceptować. Zobaczymy jak fabuła pociągnie się w kolejnych tomach. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się powrócić do pierwszej części tej serii, bo jest tego warta.
Książkę czyta się niesamowicie szybko, to przez wzgląd, iż jest ona naprawdę wciągająca. W moim przypadku przeczytanie jej zajęło mi trzy dni - jeśli by dodać do siebie godziny z pewnością wyszłoby mniej. W poniedziałek otrzymałam paczkę od wydawnictwa i przeczytałam zaledwie 50 stron, bo cóż miałam trochę obowiązków na głowie i musiałam się nimi zając, ale za to wtorek hmm... to był naprawdę czytelniczy dzień. Jako próg, do którego chciałam doczytać wyznaczyłam sobie 244 stronę, a skończyło się na tym, iż zaprzestałam ciągłe czytanie na 332 stronie. Sama nie wiem jak to się stało, ale po prostu kartki się przekręcały, a ja nie mogłam oderwać się ani na moment od czytania. Rzadko spotyka się takie książki, które naprawdę potrafią pochłonąć czytelnika, a ta właśnie taka jest. Lekka, przyjemna w czytaniu, jak i wizualnie - bo ma w sobie śliczne ozdobniki stron - książka, którą na spokojnie można przeczytać w jeden, góra dwa dni. Więc jeśli macie ochotę na coś młodzieżowego serdecznie zapraszam was do przeczytania "Silver, Pierwsza księga snów".      
Ja zabieram się za czytanie kolejnej książki, czekając na wrzesień i premierę "Silver. Drugiej księgi snów".

"Nigdzie indziej nie poznasz człowieka lepiej ani nigdzie indziej nie dowiesz się więcej o jego tajemnicach niż we śnie." ~ Silver. Pierwsza księga snów

Dajcie znać czy jesteście zainteresowani tą książką, a może już ją czytaliście? Wyraźcie swoje stanowisko w komentarzach ;) Mam nadzieję, że udało mi się Was zachęcić do zajrzenia do "Silver". Do zobaczenia w kolejnych postach ;) 


Za możliwość przeczytania książka bardzo dziękuję wydawnictwu:




Copyright © 2014 Time of book , Blogger