#34 Hopeless



"Hopeless" ~ Colleen Hoover 

Ja naprawdę nie wiem co mam napisać o tej książce. Czytałam ją po raz drugi, aby przypomnieć sobie jej fabułę i móc bez problemu przedstawić ją wam w recenzji, ale nie mogę. Siedzę tu od kilku godzin i zastanawiam się jak zacząć i nie mogę skleić ani jednego zdania. Dlaczego? Bo nie jestem w stanie znaleźć odpowiednich słów, które odpowiednio wyrażą moje uczucia co do "Hopeless". To naprawdę niesamowita książka, która wniosła wielkie zmiany do mojego życia. Za co z całego serca jej dziękuję.
Czas płynie nieubłaganie. Sky nie zdążyła się odwrócić, a już jest siedemnastoletnią dziewczyną, która zdecydowała się - wreszcie - zacząć naukę w szkole a nie w domu. Na początku bardzo cieszy się z tego fakty, do momentu, w którym nie okazuje się, że będzie musiała przetrwać w niej bez swojej najlepszej, a zarazem jedynej, przyjaciółki Six. Ale w życiu nie można się zatrzymywać, należy ciągle iść naprzód. Nie przejmować się niektórymi wydarzeniami takimi jak rozmowa z nieznajomym chłopakiem pod sklepem albo przypadkowe spotkanie z nim po raz kolejny. Wszystko dzieje się w jakimś celu. I ma swoje odzwierciedlenie w przyszłości.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak trudno było mi zebrać myśli, że napisać o czym jest książka. Nie mogłam zdradzić wszystkiego, - co oczywiście zrobiłabym od razu - bo nie chciałam zdradzić wam za dużo. Prawda jest taka, że tę książkę należy przeczytać, aby zrozumieć co jest w niej tak niesamowitego. Jak dla mnie "Hopeless" nie ma wad. Jestem totalnie zakochana we wszystkich bohaterach, jak i w okładce oraz w jej wnętrzu. Dla mnie jest to książka idealna - mimo zawartego trudnego i dość nieprzyjemnego tematu w środku. A więc moja historia z tą książka nie jest jakaś wyjątkowa, chociaż banalna również. Pewnego dnia wybrałam się z koleżanką do galerii i nie byłybyśmy sobą gdybyśmy nie wstąpiły do Empiku - to była taka nasza mała tradycja - jak zawsze udałyśmy się od razu na tyły sklepu, gdzie znajdowały się tytuły z serii młodzieżowej. Przeglądałyśmy różne książki, ale żadna nie przypadła nam do gustu. Do pewnego momentu. Miałyśmy już wychodzić, kiedy moim oczom ukazało się to cudo. Już w tamtej chwili wiedziałam, że zabiorę ją ze sobą do domu. Najpierw patrzyłam jedynie na oprawę, następnie zaczęłam ją dotykać i ponownie się zakochałam - była taka delikatna, inna niż wszystkie książki - a do tego ten opis. W pewien sposób tajemniczy, ale zarazem pobudzający ciekawość. Nie mogłam wyjść bez "Hopeless". Dziś bym sobie tego nie wybaczyła.
Od pierwszych stron pokochałam tę historię. Czytając dość spektakularny prolog wiedziałam, że ta książka ma w sobie to coś. I nie myliłam się. Prawda jest taka, że nie mogłam się od niej oderwać. Czytałam, czytałam i czytałam próbując poznać całą historię Sky i Holdera. Odłożyłam książkę dopiero w momencie, kiedy przeczytałam ostatnie zdanie. I mimo, że to był koniec ja nadal żyłam tą historią. Długo nie mogłam zabrać się za czytanie czegoś innego, bo po prostu nie chciałam zapominać o tej dwójce ludzi, których tak bardzo pokochałam. Pragnęłam więcej, dlatego od razu po premierze "Losing Hope" zabrałam się za jej czytanie. ( Dajcie mi znać czy recenzję tej książki również chcecie zobaczyć na moim blogu). Nadal było mi mało. Dlatego pochłonęłam "Szukając Kopciuszka", które doszczętnie mnie usatysfakcjonowało. W tamtym momencie wiedziałam, że mogę odłożyć "Hopeless" na półkę i poczekać na kolejną okazję, aby do niej zajrzeć.
W książkę oczywiście wpleciony jest wątek miłosny, który można odebrać nawet jako jeden z tych głównych jej motywów. Co wcale nie przeszkadza, bo jest tak rzeczywiście opisany, że brakuje mi słów, aby to opisać. Czytając słowo po słowie, zdanie po zdaniu ja miałam na ciele gęsią skórkę. Takie emocje wzbudzało we mnie "Hopeless". Jest tak rzeczywistą książką, że naprawdę uważam, iż powinno dostać Oskara.
Wiem również, że zdania co do tego tytuły są podzielone, ale prawda jest taka, iż tej książki nie da się lubić czy też wręcz przeciwnie. Ją się kocha bądź nienawidzi. 
Przez sam wzgląd na trudny temat ta książka staje się być wyjątkowa. Wiele osób z pewnością nie podjęłoby się napisania historii o podobnej koncepcji, jednak Colleen Hoover odważyła się i zrobiła to bezbłędnie. Jestem jej wdzięczna za to, że nie poddała się i pokazała światu problemy oczami, które naprawdę widzą, a nie tylko złudzeniami jakie kreuje nasza wyobraźnia. "Hopeless" jest naprawdę prawdziwą historią. Bardzo możliwe, że kilka osób z nas mogło znaleźć w niej pomoc dla siebie lub dla bliskich.
I znowu czuję, że się zablokowałam. Nie wiem co powinnam Wam jeszcze napisać, aby przez przypadek nie zdradzić zbyt dużo informacji.
Książka napisana jest bardzo lekkim i zrozumiałym dla odbiorców językiem, co naprawdę ułatwia jej czytanie. Rozdziały nie są długie, co też pozwala osobie wybierać ile czasu chce spędzić przy lekturze nie sprawdzając ile kartek zostało do końca. Fajnym pomysłem jest wstawienie w fabułę fragmentów opisujących przeszłość Sky, które naprawdę w ciekawy sposób otwierają oczy czytelnikowi na nowe informacje, które może wykorzystać w dalszym czytaniu.
Czytając "Hopeless" po raz drugi miałam podobne doznania. Też byłam totalnie zakochana w Holderze i pragnęłam mieć go tylko dla siebie, bo naprawdę się w nim zakochałam. Nawet któregoś wieczoru poszłam do mojej mamy, aby jej o tym powiedzieć.
- Mamo zakochałam się - rzuciłam mimochodem, opadając na krzesło przy stole.
- Szkoda, że w książce - odparła mama, patrząc na mnie z politowaniem.
Uwielbiam kiedy hejtuje mnie za to, że kocham książki, a nie ludzi. Jest najlepszą mamą na świecie <3. Zresztą pewnie powiedziała tak, bo sama czytała "Hopeless" i zakochała się w bohaterze podobnie mocno jak jej córka.
Chyba nie będę się bardziej rozgadywała na temat tej książki, bo jest naprawdę wiele wątków, które chciałabym poruszyć, ale boję się, że Wam zaspojleruję, a nie chcę tego zrobić. Dlatego w tym momencie skończę tę recenzję, a Was zachęcam z całego serduszka do dania szansy tej książce, bo naprawdę warto.

Dajcie znać w komentarzach czy czytaliście tę książkę i jak wam się podobała, a może spotkaliście się też z innymi książkami tej autorki? Czekam na wasze odpowiedzi ;)

"Jedną z rzeczy, za które kocham książki, jet to, że dzieli się w nich ludzkie losy na rozdziały. To niesamowite, ponieważ nie można tego zrobić w prawdziwym życiu. Nie możesz skończyć rozdziału, potem opuścić wydarzenie, którego nie chcesz przeżywać, i otworzyć na rozdziale, który lepiej pasuje do twojego nastroju. Życia nie można podzielić na rozdziały, tylko co najwyżej na minuty. Wydarzenie z twojego życia są zaklęte w kolejnych minutach. Nie ma tu pustych kartek ani końców rozdziałów. Niezależnie od tego, co się dzieje, życie toczy się dalej, czy ci się to podoba czy nie, i nigdy nie możesz pozwolić sobie na to, żeby się zatrzymać i po prostu złapać oddech." ~ Hopeless






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pamiętajcie, że każdy komentarz i obserwacja to motywacja do tworzenia nowych recenzji. :)

Copyright © 2014 Time of book , Blogger