Podsumowanie 2016 roku!

Podsumowanie 2016 roku!

Cześć wszystkim! Przychodzę dziś do was z postem, w którym podsumuję ten rok. Na początku roku postanowiłam, że będę spisywała tytuły przeze mnie przeczytane, ale gdzieś tak w na początku czerwca o tym totalnie zapomniałam, więc robiłam takie szybkie liczenie przed chwilą. Naliczyłam 35 książek, które czytałam i większość z nich recenzowałam. Oczywiście nie ma tu tytułów, które musiałam przeczytać do szkoły, ani lektur, które czytałam pod przymusem programu nauczania. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to jakaś duża liczba, ale zawsze mogło być gorzej ;) Zrzucam to na winę tego, iż dopiero co szłam do liceum i chciałam skupić się bardziej na nauce. Nie zmienia to jednak faktu, iż mój blog niesamowicie się rozrósł przez 2016 rok i nie wydarzyłoby się to bez waszej pomocy, dlatego z całego serduszka wam za to dziękuję <3
Poniżej podlinkuje wam wszystkie tytuły, które udało mi się przeczytać w tym roku, których recenzje pojawiły się na moim blogu.
Chciałabym również podziękować za zaufanie wielu wydawnictwom oraz portalom internetowym, które zaufały mi i podjęły ze mną współprace. Mam nadzieję, że są państwo zadowoleni z naszej wspólnej pracy.
Zaufali mi:





Wiele z książek, przeczytanych w tym roku okazały się fenomenem dlatego, chyba nie jestem w stanie wyłonić jedynie jednej. Na pewno największym zaskoczeniem tego roku jest książka "Lato koloru wiśni", którą wręcz pokochałam.
Było również troszkę mniej zadowalających tytułów, ale nie bądźmy już tacy. Uznajmy, że ich jednak nie było i cieszmy się tym co było miłe w tym roku :)

Lista:
#15 Podaruj mi Miłość
#16 Makbet
#17 Igrzyska śmierci
#18 Ja, Ty, my
#19 W pierścieniu ognia
#20 Kosogłos
#21 Szaleństwo
#22 Ugly love
#23 Nick i Norah. Playlista dla dwojga
#24 Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender
#25 Brzydula
#26 I wciąż ją kocham
#27 Na krawędzi nigdy
#28 Zabrana o zmroku
#29 Niebezpieczne kłamstwa
#30 Pepa, nie świruj
#31 Love, Rosie
#32 Silver 1
#33 Zawsze stanę przy tobie
#34 Hopeless
#35 Lato koloru wiśni
#36 Pechowa dziewczyna
#37 Jak powietrze
#38 Zima koloru turkusu
#39 Nagroda pocieszenia
#40 Silver 2
#41 November 9
#42 Tajemny ogień
Zanim jednak zniknę stąd w tym roku to chciałabym złożyć wam najserdeczniejsze życzenia z okazji nowego roku. Życzę Wam dużo czasu na czytanie w przyszłym roku, jak i wiele pieniędzy na kupowanie książek, abyście byli zadowoleni z życia i aby wszystko szło po waszej myśli, a przynajmniej większość. No więc trzymajcie się! Życzę Szczęśliwego Nowego Roku i do zobaczenia niebawem! Już w 2017 roku!
Dajcie znać w komentarzach czy chcecie zobaczyć moją biblioteczkę, bo zastanawiam się nad nagraniem filmiku na YT :)
#42 Tajemny ogień

#42 Tajemny ogień


"Tajemny ogień" ~ C. J. Daugherty

Dwójka nieznajomych, mieszkających setki kilometrów od siebie. Ona jest z Anglii, a on z Francji. Czy to, że się poznali jest przypadkowe? Taylor, z pozoru zwykła dziewczyna z mocno kręconymi włosami, które nawet pod siłą prostownicy nie chcą zmienić swojego kształtu. Grzeczna uczennica, starająca się o jak najlepszą opinie jak i oceny. Jej jedynym marzeniem jest dostanie się na dobrą uczelnie.
Sacha, typowy niegrzeczny chłopak, który nie patrzy na konsekwencje tego co robi. Jednak, kiedyś był inny. Jedna wiadomość wystarczyła by zmienić jego życie o 180 stopni. Dowiedział się, że jest przeklęty. Trzynasty, ostatni potomek zabójcy alchemiczki, który ma zapłacić za jej śmierć. Za osiem tygodni, w swoje osiemnaste urodziny ma pożegnać się z życiem.
Mimo setek kilometrów, odmiennych charakterów potrafią znaleźć wspólny język. Ciekawe czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy Taylor dowie się, że drzemie w niej ogromna moc, dzięki której może uratować Sache. Tylko czy nie będzie już za późno?


Tak naprawdę nigdy nie sądziłam, że przeczytam tą serię, bo mimo tego, iż uwielbiam "Wybranych" to jednak jest wiele innych książek, które bardziej przykuwały moją uwagę. Jednak dzięki uprzejmości Wydawnictwa dostałam możliwość zapoznania się z tą historią, za co serdecznie dziękuję. Była ona warta mojego czasu, bo jest tak samo - lub nawet lepsza - niż inne tytuły tej autorki.
Muszę przyznać, że  po przeczytaniu pierwszej części z tego cyklu jestem bardziej zainteresowana i wciągnięta niż przy "Wybranych". Mam jedynie nadzieję, że tom drugi - którego recenzja również niedługo pojawi się na blogu, oby jeszcze w tym roku - nie będzie bardzo odstawał od poziomu tej książki. Sądzę, że może być to spowodowane dość interesującym tematem historii. Osobiście nie spotkałam się z czymś takim i nie ma tu typowych motywów, które po pewnym czasie mogłyby zacząć denerwować czytelnika. Więc mogę szczerze powiedzieć, że "Tajemny ogień" jest tak samo dobry jak i poprzednia seria tej autorki.
Mimo, że występuje tu dość schematyczny zarys postaci to różnią się one czymś, co pozwala na ich wyjście z worka "typowych bohaterów". Bardzo podobał mi się fakt, iż książka pisana jest z dwóch perspektyw. Znaczy niezupełnie, gdyż jest ona pisana w trzeciej formie, ale rozdziały są w pewien sposób podzielone. Raz narrator mówi więcej o uczuciach Taylor innym razem skupia się na  chłopaku. Mimo, że nie jestem fanką takiej formy pisania to nie przeszkadzała mi ona w tej książce. Uważam, że pierwszosobówka, mogłaby troszkę zepsuć tę fabuły. Kolejnym plusem jest to, że akcja toczy się z rozdziału na rozdział i nie jest powtarzana z punkt widzenia obu osób - co po pewnym czasie mogłoby stać się męczące.
Podoba mi się również to, iż autorka pokazała coś, co w świecie rzeczywistym uchodzi za coś niemożliwego do utrzymania, a chodzi mi tu o znajomość przez internet. Główni bohaterowie poznają się dzięki swoim nauczycielom, gdyż Taylor ma pomagać Sache w pracy nad językiem angielskim, co jest tylko przykrywką do ich prawdziwego spotkania. Z początku bohaterowie czatują na stronach internetowych i właśnie w taki sposób poznają się. Wszystko może wyjść i nie straci się kontaktu z osobą z którą dzielą nas setki kilometrów jeśli się chce utrzymywać z kimś więź.
Oczywiście dochodzi do prawdziwego spotkania, na które bohaterowie czekali z niecierpliwością. Książka pokazuje rzeczywiste uczucia ludzi, którzy spotykają się ze sobą po raz pierwszy. Jest to niepewność, stres, ale przede wszystkim obawa, że ktoś nie będzie taki sam jak w sieci. Obawa przed tym, iż wykreowaliśmy sobie w głowie kogoś zupełnie innego niż jest on w rzeczywistości.
Z początku wydaje się to być świetna opowieść obyczajowa, ale wcale tak nie jest. Książka zawiera elementy fantastyczne, które również bardzo mnie zainteresowały. Już od samego początku wiemy, że Sacha jest przeklęty. Jeden z jego przodków zabił alchemiczke i dlatego została rzucona na nich klątwa trzynastu. A Sacha jest właśnie ostatnim, który ma tę klątwę wykonać. Musi umrzeć w swoje osiemnaste urodziny. Natomiast Taylor ma moc, która ją przeraża, bo nie może jej kontrolować, a do tego jest w niebezpieczeństwie. Więc jak ma się bronić przed złą mocą jeśli nie potrafi panować nas swoimi zdolnościami? Szybko jednak okazuje się, że skrywa w sobie tajemny ogień, który jest w naprawdę mocną bronią.
Książka zawiera również wątek miłosny, który powoli rozwija się między głównymi bohaterami. Z początku jest to jedynie zainteresowanie osobą, później wypieranie z siebie zauroczenia, ale po pewnym czasie do wszystkich dociera to, że wpadli jak śliwki w kompot. Ogromnym plusem jest to, że bohaterowie nie zakochują się w sobie podczas pierwszej okazji przy której się widzą. Ich uczucie rozwija się z każdym rozdziałem, co pozwala na odbieranie tego w bardzo rzeczywisty sposób. Niestety w większości książek jest odwrotnie. Wątek miłosny między głównymi bohaterami jest już przedstawiony w pierwszych chwilach lektury. Bardzo się cieszę, że "Tajemny ogień" nie należy do tej kategorii.
Pomysł na historię - jak dla mnie - jest bardzo dobry. Nie jest oklepany i powielany, a to chyba najważniejsze. Jestem szczęśliwa, że mogłam przeczytać tę książkę i już nie mogę się doczekać kolejnej części.
Co do zakończenia to jestem mega z niego zadowolona. Byłam mile zaskoczona faktem, że nie mogłam się oderwać od czytania "Tajemnego ognia", kiedy przebrnęłam przez połowę historii. Skończyłam ją tego samego dnia, więc wyobraźcie sobie jak bardzo wciągająca jest końcowa akcja.
Jeśli mam powiedzieć coś o okładce, to uważam, że jest ona ładna. Dość interesujący jest symbol powstający z połączenia trójkąta z kółkiem, który oczywiście jak zawsze ma związek z fabułą, co mnie bardzo zaskoczyło, bo akurat nie sądziłam, że tak ona się potoczy. Dałabym jej 4/5 :)
Serdecznie polecam Wam ten tytuł, tak samo jak i poprzednie pisane przez tę autorkę. Jeśli czytaliście coś, co wyszło spod ręki tej kobiety to dajcie znak w komentarzu :)




Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte:




Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!



















Dziś jest ten szczególny dzień, który po wielu dniach przygotowań wreszcie możemy zasiąść wspólnie do stołu przy pysznym jedzeniu i spędzić rodzinnie czas. Życzę Wam, aby tegoroczne święta były udane i były właśnie tymi, o których marzycie. Aby marzenia zaczęły się spełniać, aby nie było pustych miejsc przy stole, aby atmosfera w domu była przepełniona śmiechem i radością oraz dźwiękami polskich jak i zagranicznych piosenek świątecznych. Życzę oczywiście zdrowia, bo to najważniejsze oraz aby czasu na czytanie książek było coraz więcej! Życzę bogatego mikołaja, który - mam nadzieję - nie będzie miał problemów z kręgosłupem, kiedy przyniesie te wszystkie książki dla wszystkich czytelników. A więc podsumowując życzę Wam ciepłych, rodzinnych, spokojnych świąt oraz szczęśliwego nowego roku, w którym niech wszystko idzie Wam po waszej myśli ;)
Wiola z Time Of Book!
To czy To BOOK TAG

To czy To BOOK TAG






Za nominację do wykonania tego tagu dziękuję Angie z kanału Jeszcze jeden rozdział.
Nie przedłużając przejdźmy do odpowiedzi ;)


1. Wolałabyś zawodowo pisać książki czy je wydawać?
Muszę przyznać, że ja nigdy tak naprawdę nie chciałam pisać książek, co innego to pisanie recenzji i np.: opowiadań ff. Ale pisanie zawodowo zobowiązuje bardziej niż to co teraz robię, dlatego zdecydowanie wolałabym wydawać książki, spełniać marzenia ludzi, którzy po prostu mają smykałkę do tworzenia i robią - a przynajmniej chcą - to co potrafią.

2. Wolałabyś zapomnieć treści wszystkich książek, które przeczytałaś czy żeby twoja biblioteczka uległa zniszczeniu?
Łoooo, muszę przyznać, że to dość drastyczne pytanie, no bo tak zapomnieć wszystko co czytałam? Halooo przede mną niedługo matura muszę mieć jakieś argumenty na rozprawkę!!! Ale moja biblioteczka? Co ja bym trzymała na tych wszystkich półkach? Okej... chyba podjęłam decyzje... Ja... Wolałabym... zapomnieć treści wszystkich książek, które przeczytałam, ponieważ większość z nich jest u mnie w biblioteczce i mogłabym przeczytać je jeszcze raz przypominając sobie fabułę, a jednak gdyby moja biblioteczka uległa zniszczeniu to moje serce - jak i mój portfel - na pewno ucierpiały by na tym jeszcze bardziej.

3.  Wolałabyś zaprzyjaźnić się z pozytywnym bohaterem, czy żeby na zawsze zniknęła zła postać?
To chyba dość proste pytanie. Myślę, że wolałabym przyjaźń, gdyż gdybym usunęła złą postać książka mogłaby nie być taka sama jak przed wycięciem negatywnego bohatera. Przez to mogłaby stać się gorsza i mogłaby stracić wielu czytelników. 
4.  Wolałabyś wydać własną książkę czy kolekcję zakładek?
 Jeśli miałam coś wydać, to jednak wolałabym, aby była to książka, gdyż każdy zainteresowany mógłby wyrazić o niej swoją opinię. A może stworzyłabym coś tak niesamowitego jak Colleen Hoover? Ahhhh.... te marzenia.
5. Wolałabyś zgubić własną książkę czy z biblioteki?
A nie ma opcji żeby nie zgubić ani tej ani tej? :c Jednakże wolałabym zgubić książkę z biblioteki, gdyż mniej by mnie to bolało. Gdybym zgubiła własną książkę pewnie nie kupiłabym jej po raz kolejny, a do tego ten ból, że zgubiłam jedno z moich skarbów. 
6. Wolałabyś stracić wszystkie zdjęcia książek jakie zrobiłaś czy wszystkie recenzje, które napisałaś?
 Mimo tego, iż robienie zdjęć książek wymagają ode mnie sporego wysiłku i pomysłów na używanie różnych przedmiotów, dostosowywania światła, to jednak wolałabym stracić właśnie zdjęcia książek, niż recenzje nad którymi, siedzę bardzo długo. Wymagają one jednak więcej takiej pracy umysłowej i skoncentrowania się na pisaniu, aby dobrać odpowiednie słowa. 
7. Wolałabyś ożywić ulubionego bohatera czy dać nieskończoną wenę i nieśmiertelność ulubionemu autorowi?
Ja chyba nie mam jednego ulubionego bohatera, dlatego miałabym problem z podjęciem decyzji, kogo chciałabym ożywić, dlatego wolałabym dać nieskończoną wenę i nieśmiertelność ulubionemu autorowi, gdyż mogłabym zawsze czytać książki Colleen Hoover i na pewno nigdy nie miałabym dość jej twórczości. 

8. Wolałabyś żeby ktoś opisał całe twoje życie czy żeby powstał film na jego podstawie?
Moje życie nie jest jakieś bardzo ciekawe, dlatego uważam, że książka mogłaby zanudzić wszystkich czytelników, dlatego zdecydowanie wolałabym, aby nagrano na jego podstawie film. Mam tylko nadzieję, że zagrałaby mnie jakaś ładna aktorka, która wie co robi. 

9. Wolałabyś być bohaterem książki obyczajowej czy fantastycznej?
Zdecydowanie wolałabym być bohaterem książki obyczajowej, gdyż jest ona bardziej realistyczna, a takie książki lubię najbardziej. 

10. Wolałabyś mieć jeden magiczny przedmiot czy spędzić jeden dzień w swojej ulubionej książce?
Zdecydowałabym jeden magiczny przedmiot, gdyż za sprawą jego mogłabym wyczarować sobie więcej niż jeden dzień w ulubionej książce i wiele wiele innych rzeczy, bo nie odebrano by mi go po jednym dniu  

11. Wolałabyś żeby twoja książka odniosła wielki sukces czy żeby twój blog odniósł wielki sukces?
Ze względu na to, że ja nie planuję wydawać książki to wolałabym, aby mój blog odniósł wielki sukces, gdyż wiedziałabym, że nie robię czegoś na marne i ktoś dzięki mnie podejmuje decyzję czy chce coś przeczytać czy też nie.

Dajcie znać jak wy byście odpowiedzieli. I mam jeszcze pytanie chcielibyście zobaczyć booktour mojej biblioteczki? Piszcie w komentarzach ;)
A tymczasem...

Nominuję:




#41 November 9

#41 November 9


"November 9" ~ Colleen Hoover

9 listopada to data, która zmieniła życie Bena i Fallon. Dzień, w którym przypadkowe spotkanie zaważyło na ich dalszym życiu. Od tej pory postanowili widywać się tylko raz w roku, w tym samym miejscu, o tej samej porze.
Fallon to dziewczyna, która po pewnym wydarzeniu z 9 listopada przestała wierzyć w siebie i swoje zdolności, a Ben to chłopak, którego życie wywróciło się do góry nogami tego samego dnia.
Czy to, że poznali siebie nawzajem w dniu, który wcześniej nie przywoływał im dobrych wspomnień ma jakieś znaczenie? A może to przeznaczenie? Które bohater chce upamiętnić w książce, tylko co jeśli jej rozdziały przestaną pokrywać się z rzeczywistością?


Kiedy usłyszałam o tej książce od razu zapragnęłam mieć ją przy sobie - oczywiście było to spowodowane autorką tego dzieła - dlatego, gdy tylko zobaczyłam zapowiedź na stronie empiku, postanowiłam nie czekać dłużej i kliknęłam pomarańczowy przycisk, nawet nie czytając treści zawartej na tylnej okładce. Zrobiłam to jakoś pod koniec września, a do 9 listopada - bo właśnie wtedy była premiera, co na pewno nie było przypadkiem, zważając na tytuł - musiałam jeszcze trochę poczekać.
Prawdopodobnie jeszcze nie przeczytałabym tej książki, gdyby nie fakt, iż pisząc to jestem przeziębiona i przez tydzień leżałam w łóżku.
Była to cudowna okazja na zapoznanie się z historią głównych bohaterów. Pochłonęłam ją w kilka dni i po zakończeniu przez wiele dni nie mogłam pozbyć się uśmiechu z twarzy. Uwielbiam!!!
Książka prowadzona jest z dwóch perspektyw - dziewczyny i chłopaka - co moim zdaniem było bardzo potrzebne, gdyż dzięki temu jesteśmy w stanie poznać emocje obojga bohaterów. Plusem jest to, iż akcja się nie powtarza, tylko każdy rozdział - nie ważne z kogo punktu widzenia pisany - opisywał kolejne wydarzenia, nie powtarzając poprzednich, przynajmniej nie słowo w słowo.
Pierwsze spotkanie bohaterów jest tak cudownym pomysłem, że ja po prostu wybuchnęłam śmiechem, w pierwszej chwili, czytając co tam się działo. Ben, zaczął udawać chłopaka Fallon, aby dokuczyć jej ojcu ( to nie jest spojler, dowiadujemy się o tym na początku książki ). Pomysłowość Colleen Hoover nie zna granic i za to właśnie ją kocham. 
Sam pomysł na książkę wydaje mi się być bardzo oryginalny. Bohaterowie spotykają się tylko raz w roku, w dzień poznania i spędzają ze sobą zaledwie kilka godzin, gdyż na co dzień dzielą ich miliony kilometrów.
Jak zawsze autorka porusza w swojej książce pewien problem, który zdarza się również w prawdziwym życiu, wyjaśniając - Fallon ma na ciele liczne blizny, które są skutkiem pożaru przez który przeszła dwa lata przed akcją książki. Sądzę, że właśnie w tym jest cała magia pisania pani Hoover. Kobieta bierze jakiś problem ludzkości, który sprawia wrażenie defektów i kompleksów i w swoich dziełach przełamuje te pozory. Pokazuje piękno i to, że wcale nie musimy wstydzić się tego co kiedyś nas spotkało. Jednak nie jest to jedyny problem życiowy poruszany w historii młodych dorosłych. Zawiera ona wiele innych sytuacji, z którymi boryka się większa część świata, sprawia to, iż książka nabiera prawdziwości. 
Fajnym aspektem jest również to, że w fabułę wplecione są momenty, w których dowiadujemy się co słychać u bohaterów z poprzedniej książki Colleen - "Ugly love". Miło było przeczytać o tym, co dzieje się w życiu Tate. Kolejnym plusem jest fakt, iż w "November 9" jest pisana książka, historia przedstawiona przez Bena, dzięki której w późniejszej akcji dowiadujemy się bardzo ważnych informacji. Nie jest to typowy przekaz informacji dla czytelnika, może właśnie dlatego tak bardzo mi się to spodobał.
Co do okładki, nie jest ona jakaś wyśmienita i zdaje sobie sprawę, że nie każdemu może się podobać, ale mnie urzekła jej prostota i widząc ją w sklepie na pewno zainteresowałabym się o czym ona jest.
Jeśli chodzi o zakończenie to podobało mi się, chociaż nie spodziewałam się właśnie takiego biegu wydarzeń, to jestem zadowolona z efektu końcowego. Muszę przyznać, że pewne elementy fabuły zaskoczyły mnie i odbieram to jako kolejny plus.
"November 9" jest miłą dla czytelnika książką, przy której można śmiać się jak i płakać. Przedstawia realistyczną historię, w którą szybko uwierzyłam i pochłonęłam na jednym - no może dwóch - oddechach. Polecam ją wszystkim, którym podoba się twórczość tej autorki, a nawet tym, którym właśnie nie przypadła ona do gustu, Może tym razem przekonacie się, że jest w tym coś więcej niż tylko słowa. 
Dajcie znać czy wy lubicie Colleen Hoover ;) Zobaczymy ile nas jest!

"Kiedy znajdziesz miłość, to ją trzymasz. Chwytasz ją obiema rękami i ze wszystkich sił starasz się jej nie wypuścić. Nie możesz tak po prostu odjechać, licząc, że przetrwa, aż będziesz na nią gotowa." ~ November 9




Copyright © 2014 Time of book , Blogger