Time to the truth - Czytam, piszę, recenzuję, polecam

Time to the truth - Czytam, piszę, recenzuję, polecam

Hej! Po krótkiej przerwie wracam do kolejnych postów z serii Time to the truth! A już niebawem niespodzianka z udziałem autorów polskich książek! Dziś bliżej poznamy Polę z bloga Czytam, piszę, recenzuję, polecam :)




1.       Wyobraź sobie... Nie możesz czytać książek, książki nigdy nie pojawiły się w naszym świecie i prawdopodobnie nigdy się nie ukażą, co byś robił/robiła przez cały dzień, całe życie?
Jedyny plus tej sytuacji byłby taki, że nie miałabym czego żałować. Ale prawda jest taka, że nie wiem, co bym robiła, bo czytanie w dużym stopniu ukształtowało mój charakter, moje zainteresowania, a nawet moje plany na przyszłość. Oczywiście oglądałabym seriale, pisała, spotykała się ze znajomymi, ale to robię już w „naszej” rzeczywistości :D

 2.      Czy wyobrażasz sobie siebie piszącą książkę? Jeśli tak, jakiego typu tytuły byś tworzył/tworzyła?

Wyobrażać sobie wyobrażam, nawet planowałam to przez jakiś czas, ale smutna prawda jest taka, że nie mam w sobie tej cierpliwości niezbędnej pisarzom. Za szybko się poddaje, do głowy wpadają mi inne pomysły, a mój komputer jest zapełniony maksymalnie 5-rozdziałowymi historiami. Ale tutaj na pomoc przychodzi wyobraźnia – widzę siebię z głową pełną pomysłów, cudną okładkę mojej powieści (o tematyce przygodowej, może fantastycznej, na pewno nie romantycznej, nie za bardzo umiem się w to bawić)... :D

 3.       Jeśli książki mogłyby skakać z mostu, jakim tytułom pomogłabyś podjąć decyzję?

Zacznę może od tego, że bardzo, ale tak naprawdę bardzo nie lubie źle oceniać książek. Mam przez to wrażenie, że nie doceniam pracy autora, a do tego muszę pamiętać, że gusta są różne. Dodatkowo, zwykle mam szczęście co do powieści, po które sięgam na chybił-trafił i jakimś cudem omijam te...powiedzmy, niepasujące mi :D Ale od każdej reguły musi być wyjątek i czas go Wam przedstawić – „Xanth”. Żałosna, nieudolna opowiastka o żałosnym, nieudolnym bohaterze, który z całego serca próbuje być „zabawny” i „dorosły”, ale przypomina nam pięcioletniego chłopca, który chce zaimponować kolegom i rzuca sprośne, nieśmieszne żarty co drugie zdanie. Podsumowując, nawet nie „pomogłabym” tej książce skoczyć z mostu – ja z wielkim bananem na twarzy bym ją zepchnęła.

 4.      Jak w twoim wykonaniu wygląda produktywny dzień? Ile czasu potrzebujesz na stworzenie posta/filmu? Jak wygląda proces tworzenia?

Produktywny dzień...Zacznijmy od tego, że nigdy nie wiem kiedy nadejdzie i co zwiastuje jego przybycie. Po prostu siadam do laptopa i okazuje się, że głowę mam pełną pomysłów, a recenzje piszę w dziesięć minut (a i tak wychodzą lepiej od tych, z którymi męczę sie godzinę, eh).
Stworzenie posta (bo filmów jeszcze nie ogarniam :D) nigdy nie zabiera określonej, stałej ilości czasu. Recenzje obejmują m.in. wyszukiwanie wszystkich potrzebnych informacji, robienie zdjęć czy przygotowywanie grafik, czyli je średnio tworzę w tyle samo godzin. Co do postów okołoksiążkowych, reguły nie mam nigdy. Tematyka, morał, który chcę przekazać...Wszystko to opiera się na jednym wielkim ZALEŻY :D
A co do procesu tworzenia, po prostu siadam i piszę. Próbowałam kiedyś mieć taki notes blogowy, żeby wszystko w nim zapisywać, ale poddałam się po tygodniu i do tej pory uważam, że takie rozwiązanie jest po prostu nie dla mnie.

5. Czy zakładając bloga/kanał brałaś/brałeś pod uwagę możliwość rozpoczęcia współpracy z wydawnictwem/portalem?

Jeju, założyłam mojego bloga prawie 2 lata temu, a wydaje się, jakby to było kilka miesięcy...Nadal pamiętam tamten dzień, niepewność, czy w ogóle warto, wątpliwości, jak powinien wyglądać pierwszy post, wiarę, że się uda. Co do pytania, planowałam prowadzić mój zakątek w internecie przynajmniej rok, a potem zacząć się odzywać do różnych wydawnictw. Na dzień dzisiejszy mam za sobą kilka współprac i jeden BookTour i z czystym sercem mogę powiedzieć, że nie wszystko układa się tak, jak sobie to zaplanowałam na początku, ale jestem maksymalnie zadowolona. A najlepsze, że jeszcze tyle przede mną! <3

6. Jakie to uczucie być książkoholikiem?

Wspaniałe. Cudowne. Warte tych wszystkich łez po skończeniu ostatniego tomu, wydanych pieniędzy, kaca książkowego...Książki towarzyszą ci każdego dnia, w zwykłej codzienności, pomagają, uczą, zmieniają. Poznajesz dzięki nim świetnych ludzi, a oni z kolei zapoznają Cię z innymi wspaniałymi lekturami. Eventy, spotkania, targi, ta pozytywna, zaczytana energia, która nie może się  równać z niczym innym. Ból pleców, kiedy przynosisz do domu 9 nowych książek. Zapah każdej z nich. Obietnice okładek, recenzji, każda pozycja to nowa możliwość, nowy świat. W skrócie? Kocham.

7. Czy gdybyś miała/miał możliwość podjęcia jeszcze raz decyzji, to założyłabyś ponownie bloga/kanał czy skupiła/skupił się na czymś innym?

Okej, w sumie mogę to przyznać – na początku nie było łatwo. Ale czy powinnam się temu dziwić? Znajdywanie nowych czytelników i przyzwyczajanie się do „postowej rutyny” stanowiło dla mnie wyzwanie, ale teraz wiem, że inaczej być nie mogło. A już napewno jestem przekonana, że za nic nie oddałabym tego uczucia satysfakcji po płynnie napisanej recenzji, radości po przeczytaniu każdego komentarza, małego zwycięstwa po każdym kolejnym Obserwatorze, świętowania po pierwszej propozycji współpracy...Teraz blog jest tak stałą i oczywistą częścią mojego życia, że już podczas czytania zastanawiam się, jak ubrać w słowa to, co myślę o danej postaci, rozdziale czy wątku. W skrócie? Zdecydowanie założyłabym go ponownie i nie zmieniłabym w nim nawet jednej literki!

8. Jeśli miałabyś/miałbyś możliwość wylądowania w jakieś książce, co to byłby za tytuł? Dlaczego?

Wydaje mi się, że mimo wszystko, mimo, że brzmi to tak stereotypowo, wybrałabym „Harry’ego Pottera”. Pewnie już pierwszego dnia umarłabym na eliksirach i ogólnie byłoby ciężko nauczyć się angielskiego w tak ekspresowym tempie, ale przyznajcie się – kto w 11 urodziny nie czekał do 23:59 w nadziei, że jego sowa po prostu się zgubiła lub coś ją zatrzymało?

9. Masz jakiś ulubiony cytat?

Wydaje mi się, że tak, a do tego jest to niezbyt śmieszna ironia. Pochodzi on z „Jesteś cudem” Reginy Brett, czyli pozycji, którą odradzam wszystkim na około. Jedyny plus tej sytuacji jest taki, że został on wspomniany jedynie raz, a do tego jako motto przyjaciółki autorki. Nie mów „będzie dobrze”, ale „jest dobrze”. Motywujący, nie za głęboki (nie trafiają do mnie cytaty w stylu „Życie jest jak...”), pasujący do każdej sytuacji. I jaki optymistyczny!

10. Jednym słowem określ czym jest dla ciebie czytanie.

Ucieczko-rozrywko-hobby-przyjemnościo-nałogiem. Można? (Nie, nie można) Można!

~~

Ode mnie to już wszystko. Bardzo dziękuję Autorce bloga za możliwość odpowiedzenia na te kreatywne pytania, bo sama dowiedziałam się o sobie kilku ciekawych faktów :D Dodatkowo dziękuję także Wam, Czytelnikom, za to, że jesteście. I nieważne jak bardzo sztampowo to brzmi, taka jest prawda <3

#64 Miłość która przełamała świat

#64 Miłość która przełamała świat


"Miłość która przełamała świat" ~ Emily Henry

Natalie, nastolatka mieszkająca w Kentucky wraz ze swoją rodziną. W tym roku kończy szkołę, co powoduje u niej niemały stres związany z rozpoczęciem nowego etapu w życiu. Każdy dzień mija jak poprzedni, aż do momentu pojawienia się dziwnych zjawisk, które z początku wydają się być jedynie halucynacjami. Jak się okazuje nie pierwszymi w życiu Natalie...
Miejsca, które tak dobrze znała, zmieniają się w mgnieniu oka. Plac szkoły nagle otoczony jest wielkim lasem, w środku którego żyją bizony... Czy to nie przypadkiem jakiś sen?
Bohaterka powinna czuć się zdezorientowana, a to, co widzi strasznie ją interesuje, na tyle, aby zatopić się w tym, co ryzykowne.

Odwiedza ją zjawa, duch, czymkolwiek jest to coś, bohaterka nazywa ją Babcią. Kobieta opowiada jej wiele historii, które są dla Natalie niełatwą zagadką. Największą z nich, okazuje się jednak to, że musi kogoś uratować, ale nie wie komu grozi niebezpieczeństwo.

Spotyka przystojnego, wysportowanego chłopaka - Beau. I mimo swojej wcześniejszej miłości, nie jest w stanie oprzeć się urokom nowo poznanego.
Nagle świat Natalie zmienia się o 180 stopni, a to co widzi zaprzecza temu, czego się uczyła...

Zainteresowałam się tym tytułem, ze względu na dość nietypową fabułę. Nie często spotykam się z taką historią. Byłam ciekawa, jak autorka poradziła sobie z tak wielkim wyzwaniem, jakim jest opisanie zjawisk paranormalnych. 
Zdaję sobie sprawę, że było to dla niej nie lada wyzwanie, ze względu na ilość informacji naukowych zawartych w treści książki, których stworzenie na pewno zajęło autorce bardzo dużo czasu.

Muszę jednak przyznać, że dla zwykłego czytelnika, jakim jestem, czasami wydawało się to trudne do zniesienia. Odnosiłam wrażenie, że tych nowin jest za dużo. Zaczynała boleć mnie głowa od wszystkich filozoficzno-fizycznych rzeczy, które napełniały mój mózg, który i tak był już maksymalnie zapełniony przez zajęcia w szkole.
Natomiast uważam, że dla osób, które naprawdę interesują się zjawiskami paranormalnymi, fizyką, filozofią, hipnotyzacją, po prostu tym innym światem, ta książka może okazać się nie tylko odskocznią od rzeczywistości jak i bardzo dobrym źródłem informacji na wyżej wymienione tematy.

Kiedy zaczynałam czytać tę historię, muszę przyznać, że dość trudno było mi się w nią wgryźć. Lecz z każdym kolejnym rozdziałem, szło mi coraz lepiej. 
Mimo wszystko była to jedna z trudniejszych do przebrnięcia książek, jakie udało mi się przeczytać w tym roku. 

Pomimo tego, że nie jestem fanką fizyki, muszę przyznać, że teoria dwóch równoległych światów bardzo mnie intryguję. Zastanawiam się często czy gdzieś tam daleko ode mnie żyje może mój sobowtór. Ciekawi mnie czy jego jest on podobny do mnie czy wręcz przeciwnie. 

"Miłość która przełamała świat" w pewien sposób odpowiada mi na te pytania, ukazuje rzeczy, których byłam ciekawa i sprawia, że szukam coraz więcej informacji na ten temat. Można powiedzieć, że przez ostatnie dni żyłam w wirtualnym świecie, próbując odkryć czy aby na pewno ten "inny" świat istnieje. 

Co do bohaterów... Muszę przyznać, że wydawali mi się oni trochę niedopracowani. Tak jakby autorka skupiła najwięcej uwagi na prawidłowości informacji zawartych w książce. Miałam wrażenie jakby to było jej głównym celem. Stworzenie naukowej historii, której bohaterowie byliby jedynie tłem. Nie podobało mi się. Inni mogą mieć przeciwne zdanie do mojego, ale wiele wynika z naszego charakteru, zainteresowań jak i wiary w pewne zjawiska. 

Kilka wydarzeń z tego tytułu udało mi się przewidzieć lub w jakiś stopniu domyślić się co postacie mogą zrobić. Byłam mile zaskoczona, kiedy niektóre moje przypuszczenia się nie sprawdzały. Pomimo wszystkiego uważam, że zakończenie książki jest naprawdę genialne i właśnie dla niego, kiedyś wrócę do tej historii. Może wtedy ocenię tę książkę wyżej, może bardziej docenię naukę, w niej zawartą. Na dzień dzisiejszy jest ona dla mnie przeciętna.

Gdyby książka zawierała trochę mniej opisów wszystkich halucynacji, sposobów dojścia do przyczyny tych wszystkich rzeczy, to może oceniłabym ją wyżej. 
Jeśli jednak jesteście fanami tego typu historii to uważam, że "Miłość która przełamała świat" jest dla was odpowiednią książką. Zapoznajcie się z nią i sami wyraźcie swoją opinię.


"Chcąc być sobą, zostaniesz odepchnięta przez wielu. Ale chcąc spełnić oczekiwania innych, odepchniesz sama siebie." ~ Miłość która przełamała świat


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Redakcji Papierowe Motyle:
  


#63 Jak pokochać freaka

#63 Jak pokochać freaka


Jak pokochać freaka ~ Rebekah Crane

Zander, nastoletnia dziewczyna nie mogąca poradzić sobie z nieprzyjemną przeszłością dotyczącą jej życia. Chce tylko jednego- świętego spokoju. Chce usiąść w swoim pokoju, na swoim łóżku i nie myśleć o niczym. Chce zostać w swojej głowie, bo tylko tam czuje się bezpieczna. Jej rodzice jednak nie rozumieją jej potrzeb, dlatego postanawiają wysłać ją na letni obóz dla nastolatków takich jak ona. Z zaburzeniami. Zander ma inne zdanie na ten temat. Uważa, że tam nie pasuje.

Gdy poznaje swoje współlokatorki w głowie ma tylko jedną myśl "uciekaj", ale jak ma to zrobić skoro przekraczając bramę będzie czuła się jeszcze gorzej niż po stronie, gdzie się znajduje. 
Jednak bliższe poznanie kilku osób odmienia jej pogląd na cały obóz, to dzięki nim jest w stanie przeżyć w tym miejscu, a nawet pogodzić się z własną przeszłością...

Cassie, jedna z dziewczyn dzieląca domek z główną bohaterką, podejrzenie anoreksji.
Bek, zawodowy kłamca.
Grover, przyszły schizofrenik, ale mimo to uroczy i interesujący chłopak, który nie jest w stanie rozstać się ze swoim notesem jak i statystyką.

To co na początku wydawało się dziwne dla Zander i jej przyjaciół nagle staje się normalne. Wspólne wymykanie się z domków nie sprawia już żadnych kłopotów, a wspólnie spędzony czas zbliża do siebie jeszcze bardziej. Otwierają się przed sobą... I pokazują, kim tak naprawdę są...

Pierwsza moja myśl, gdy przeczytałam tę książkę? Lekka, przyjemna w czytaniu historia na wakacje. Idealna dla osób 16-18 lat, a nawet trochę starszych. Poruszająca opowieść o przyjaźni, miłości i problemach. Wszystkim tym, z czym mamy do czynienia w życiu codziennym.

Gdy zobaczyłam zapowiedź tego tytułu od razu zabrałam się za czytanie opisu. Po zapoznaniu się z nim stwierdziłam, że to mogłaby być idealna odskocznia od dość trudnej - pod względem tematyki - literatury, przez którą w ostatnim czasie się przebijałam. I muszę przyznać, że właśnie taka była.

Styl pisania autorki jest naprawdę genialny. Język jest prosty, mimo zawartych w fabule słówek i zdań z języka francuskiego, - którego od urodzenia chciałam się nauczyć, ale nigdy nie było mi dane - oczywiście przetłumaczonych. Lekkość jaką posługuje się Pani Rebekah mnie zaskoczyła, przez rozdziały się płynęło. Dosłownie. Ich długość nie była ani krótka ani niekończąca się. Można by powiedzieć, że w sam raz. Oczywiście niektóre czytało się zbyt szybko, inne wymagały trochę więcej czasu, ale przez całą przygodę z książką nie czułam, aby fabuła się dłużyła.

Jedynym czego nie rozumiałam był fakt, iż nigdy nie mogłam jakoś zabrać się do tej książki. Często myślałam, że chcę poczytać, ale nagle rezygnowałam, bo wiedziałam co czytam, ale gdy już się przemogłam to odkładam książkę dopiero po przeczytaniu ponad 100 stron. I tak właśnie ten tytuł miałam zaledwie 3 razy w rękach podczas czytania. 

Gdy zaczęłam swoją przygodę z "Jak pokochać freaka" pierwsze na co zwróciłam uwagę to jej grubość. Naprawdę dawno nie spotkałam się z tym, aby książka była tak cienka. Zawiera ona niecałe 300 stron i można by powiedzieć, że to nie jest wcale tak mało, ale dzięki grubości papieru mam wrażenie jakby ta książka miała zaledwie 200 stron. 

Kolejnym plusem była nie idealność, pokazywanie ludzi, nastolatków z ich problemami, które zdarzają się w prawdziwym świecie coraz częściej. Odebrałam to jako apel o otworzenie oczu i rozejrzenie się, czy aby na pewno w naszym otoczeniu nie ma takich osób. Osób, które potrzebują pomocy, ale wstydzą się o nią poprosić. 
Podobał mi się również humor zawarty w książce, który pojawiał się w wielu momentach, zaskakując i rozładowując napiętą atmosferę panującą wśród bohaterów. 

Byłam również mile zaskoczona ilością bardzo życiowych cytatów, które skłaniały do refleksji nie tylko mnie, ale również innych czytelników. Chciałabym czytać coraz więcej tak wartościowych książek, jaką okazała się być "Jak pokochać freaka".


" Niełatwo jest szukać czegoś, co zgubiliśmy. Zwłaszcza wtedy, gdy sami też musimy się odnaleźć." ~ Jak pokochać freaka
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Redakcji Papierowy Pies:



#62 Dawka życia

#62 Dawka życia


"Dawka życia" ~ Lizzie Enfield

KIEDY JEDNA DECYZJA ZMIENIA WSZYSTKO...

Isobel, oddana matka trójki idealnych dzieci, kochająca żona i niegdyś najlepsza przyjaciółka... Ale czasy się zmieniają, kiedy nadchodzi czas podejmowania własnych decyzji. Kiedy urodziła Gabrielę musiała zadecydować, czy ją zaszczepić - co narażało by ją na autyzm. Nie jedna matka postąpiłaby jak ona. Przecież chciała tylko uchronić swoje dziecko od choroby na całe życie... Nie sądziła, że narazi na nią kogoś innego...
Ben, przyjaciel Isobel, ojciec maleńkiej Iris, która stała się dla niego - pomimo niechęci do dzieci - oczkiem w głowie. Niczego więcej nie chciał jak tego, aby jego córka była idealna... Gdy okazało się, że maleńka dziewczynka zaraziła się od Gabrieli odrą, życie Bena i jego partnerki legło w gruzach. Mimo powrotu do zdrowia, Iris straciła słuch, bezpowrotnie. Jak poradzą sobie z tym rodzice, którzy nie wyobrażają sobie życia bez dźwięków?  On jest nauczycielem aktorstwa, a ona nie widzi siebie bez instrumentu i muzyki. 
Cała sytuacja odbije się nie tylko na tych dwóch rodzinach... Lecz na całej paczce, wcześniej tak dobrze dogadujących się przyjaciół...


Zwróciłam uwagę na tę książkę przede wszystkim ze względu na opis. Wydawał mi się on być oryginalny, no bo jak często spotykamy się z tego typu fabułą? U mnie jest to pierwsze podejście, ale wiecie co? Na pewno nie ostatnie. Mogłam również podejść do tej sprawy z większym zainteresowaniem, gdyż skupia się ona w pewnym kontekście na medycynie, a ja planuję związać z nią swoją przyszłość.

Polubiłam to, co się działo, bohaterów, ale przede wszystkim lekki styl pisania autorki, który zachęcał, aby przeczytać jeszcze jeden rozdział zanim pójdzie się spać. Dodatkowym plusem było to, że rozdziały były krótkie, dlatego tym bardziej czytało się coraz więcej, mając w głowie "ten też na pewno będzie krótki".

Jednak z pozoru lekka i przyjemna w czytaniu lektura może okazać się dla niektórych dość ciężkim przeżyciem. Jest to historia, która łapie za serce i skłania do przemyśleń, szczególnie młode matki, lub kobiety, które planują być nimi w przyszłości. Książka pokazuje nam wiele możliwości jakimi my - kobiety -  możemy kierować się w okresie macierzyństwa. Są one przeróżne. Niektóre sama chciałabym zastosować, a inne niekoniecznie. Wszystko jest zależne od tego jak same zostałyśmy wychowane. Podobało mi się również to, iż fabuła nie zawiera tylko jednego rodzaju porad, ale stawia na różnorodność oraz podejmowanie własnych decyzji.

Nie jest to typowa powieść obyczajowa. Nie jest banalna. Ma w sobie coś więcej niż pierwsze lepsze opowiadanie. Porusza trudne tematy, z którymi boryka się nie jedna współczesna rodzina.
Chyba właśnie to lubię w książkach najbardziej, kiedy spotykam coś, o czym w prawdziwym życiu mało się mówi, coś co sprawia, że poznajemy świat lepiej, coś, dzięki czemu mamy okazję zobaczyć jak inni - dotknięci bólem - postrzegają otoczenie.

Dość szczegółowo zostały również opisane relacje między przyjaciółmi, jak i w rodzinie. Pokazywanie jak było kiedyś, a jak jest dziś, co przetrwało, a co musiało się skończyć, aby coś nowego się zaczęło. Jednak było coś, co niekoniecznie przypadło mi do gustu. Moim zdaniem autorka przekładała swoją teorię na wiele tematów zawartych w książce, i o ile zazwyczaj dawała możliwość wyboru - wprowadzając dwie możliwości, o które często spierali się bohaterowie - tak w przypadku przyjaźni damsko-męskiej określiła swoje stanowisko, narzucając je fabule książki.

Jednakże jedną z głównych rzeczy, które najbardziej spodobały mi się w "Dawce życia" jest sposób podzielenia historii na dwie perspektywy. Część Isobel, kobiety, która powinna być winna głuchoty Iris oraz część Bena, ojca pokrzywdzonej dziewczynki. Przeplatające się rozdziały pozwalały poznać racje obu stron i podjąć decyzję, za którą z nich się opowiemy.

"Czasami łudzimy się, że mamy tajemnice, a potem odkrywamy, że wszyscy wokół wiedzieli o nich od początku" ~ Dawka życia

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Redakcji Papierowy Pies:




#61 Skazani na sukces

#61 Skazani na sukces


"Skazani na sukces" ~ Jennifer Echols

Jest to trzeci tom z serii Niezwykli, dlatego jeśli jesteście zainteresowani to odsyłam Was do poprzednich tomów. 1. "Flirt roku" 2. "Para idealna"

Kaye, jedna z trzech najlepszych przyjaciółek, można by powiedzieć, że to ta najbardziej zorganizowana, planująca swoją przyszłość co do minuty. Jej stanowisko w szkole pasuje do niej idealnie. Wiceprzewodnicząca samorządu - i cheerleaderka w jednym - oraz jej chłopak - Aidan - przewodniczący samorządu. Czy to nie idealne połączenie? 
Wszystko zaplanowane... Przyszłość tej dwójki zaplanowana jest już od kilku lat. Najpierw studia, praca i dzieci a potem? Miłość do grobowej deski...
Sawyer, maskotka szkoły, kolega z klasy, niemający dość dobrej opinii wśród uczniów przez przeszłość jednego z rodziców. z Kaye różnią się diametralnie. A jednak coś między nimi jest, ale tak właściwie oboje nie potrafią tego zdefiniować...
Tacy inni a jednak tacy sami. Coś spowoduje, iż ta dwójka spojrzy na siebie o sekundę dłużej i tyle wystarczy, aby coś się zaczęło...


Nie mogłam doczekać się przeczytania tej książki, gdyż polubiłam wszystkie przyjaciółki z serii Niezwykli. Byłam ciekawa jak potoczą się losy Kaye oraz osób z jej bliższego otoczenia. Muszę przyznać, że jestem zadowolona z zakończenia, bardzo miło mi się je czytało. 

Pomijając przepiękna oprawę, każdej z części, przyznaję, że wnętrze jest równie piękne i zachwycające. Nie jest to typowa książka dla nastolatek opowiadająca jedynie o miłości. Ma ona w sobie coś więcej. Potrafi chwycić za serce, spowodować wstrzymanie procesu oddychania - przez bardzo długi czas. Kryje w sobie coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Wnętrze trzeba odkryć samemu. 

Jedynym minusem było dla mnie to, iż pomimo lekkiego stylu pisania - co jest ewidentnie atutem autorki - był fakt, iż z początku trudno było mi się wciągnąć w fabułę. Mogło być to spowodowane kilku miesięcznym odstępem czytelniczym pomiędzy tomami, ale gdy przebrnęłam przez parę pierwszych rozdziałów, dalszy ciąg nie pozwalał mi odłożyć jej nawet na chwilę.

Przewidziałam wiele wątków, ale nie zepsuło mi to uciechy z czytania. Czasem naprawdę fajnie jest domyślać się biegu zdarzeń w książce, dlatego nie przeszkadzał mi fakt, iż domyślałam się pewnych zdarzeń. 

Mocno zżyłam się z bohaterami tej serii. Nie mogę wyobrazić sobie tego, iż nie ma ich dalej, że nie poznam co będzie dalej, jak potoczyły się ich losy... Choć wiem, że w każdej chwili mogę do nich wrócić, czytając ponownie którykolwiek tom, ale wszyscy wiemy, że to nie to samo, co czytać historię po raz pierwszy.

Bardzo polubiłam również to, iż cała seria kręciła się cały czas wokół tych samych ludzi. Wciąż przewijały się te same imiona, ci sami bohaterowie, których - mimo braku ich perspektywy - mogłam poznawać coraz lepiej. 

Byłam, wciąż jestem, jednak zaskoczona tym, że książka jest skierowana do osób w wieku 15+, moim zdaniem jest to jednak troszkę za niska ilość lat, aby zacząć przygodę z tą serią. Występują tutaj nieliczne przekleństwa, jak i sceny, które raczej nie są skierowane dla takich odbiorców, dlatego - według mnie - książka powinna mieć ogranicznik wiekowy przynajmniej 16+ lub nawet 17+.

Jeśli czytaliście poprzednie tomy zachęcam do dokończenia cyklu lub jeśli jesteście tutaj przypadkiem i nie zwróciliście uwag na to, iż jest to ostatni tom zapraszam Was do przeczytania poprzednich, gdyż są one równie wciągające jak ten tytuł.

"Skazani na sukces" to opowieść na kilka nieprzespanych nocy lub jeden deszczowy deszcz ze szklanką gorącej herbaty lub kawy.

"Możesz walczyć, pracować i zmagać się z przeciwnościami, by zrealizować swoje marzenia. A wystarczy jeden zły ruch i wszystko to pójdzie na marne." ~ Skazani na sukces


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Portalowi Papierowy Pies:




#4 Muzyczny kącik

#4 Muzyczny kącik

Tak tak... Zdaję sobie sprawę, że tego rodzaju posta też dawno nie było, ale to przez to, iż słuchałam praktycznie tych samych piosenek i nie było czym się chwalić.
Teraz, kiedy minęło kilka miesięcy jestem w stanie powiedzieć, że odkryłam nowe piosenki oraz mam kilka nowości, które słucham dość często.
W wakacje głównie słuchamy muzyki. Jednak muszę przyznać, że ja dość rzadko to robiłam, gdyż dość często rozpraszałam się przy czytaniu książek, a to przeważnie robię w wolnym czasie. Jedyne przy czym byłam w stanie czytać to piosenki uspokajające, wszystko poniżej ;)
Dajcie znać czy czegoś Wy słuchacie i podlinkujcie mi wasze ulubione hity ;)


Coś do idealnego do czytania...





To moja ulubiona piosenka miesiąca. Mogłabym jej słuchać na okrągło. Moi znajomi mają jej już dość, a ja wciąż odtwarzam ją na nowo ;)







W tych piosenkach zakochałam się od pierwszych nut... zdecydowanie trafiły do moich ulubionych.




Coś co z początku mnie odrzuciło a przy drugim spotkaniu oczarowało...




Kilka polskich tytułów...




No i zespół, który nie chce wyjść z mojej głowy od dłuższego czasu... Kilka piosenek, których tekst zapamiętam na długo...





Time to the truth - Świat widziany przez aparat

Time to the truth - Świat widziany przez aparat

Hej! Dziś możecie poznać trochę moją ukochaną przyjaciółkę Julkę, o której trochę słyszeliście już na moim blogu jak i kanale na YT. Jest ona fantastyczną fotografką jak i książkoholiczką. Dlatego jeśli uwielbiacie oglądać zdjęcia oraz czytać posty książkowe i filmowe to serdecznie zapraszam Was na jej blog <3 Świat widziany przez aparat!!!!!



1. Wyobraź sobie... Nie możesz czytać książek, książki nigdy nie pojawiły się w naszym świecie i prawdopodobnie nigdy się nie ukażą, co byś robiła przez cały dzień, całe życie?

Wydaje mi się że na pewno znalazłabym sobie jakieś zajęcie. Prawdę mówiąc  kiedyś nie lubiłam czytać dopiero odkąd zaczęłam oglądać Maję. K moja miłość do książek zaczęła rosnąć. Na pewno dałabym sobie jakoś radę, może bardziej skupiłabym się na śpiewaniu w zespole gdzie jestem wokalistką, a może poszłabym na jakiś kurs tańca i robiła coś w tym kierunku. Możliwe też, że mogłabym całe dnie spędzać w kuchni, jeśli moja mama by mnie do niej dopuściła. 

2. Czy wyobrażasz sobie siebie piszącą książkę? Jeśli tak, jakiego typu tytuły byś tworzyła?

Wydaje mi się, że nie umiałabym napisać książki, pewnie dlatego że jestem dość niecierpliwą osobą, a w mojej głowie jest za dużo pomysłów na raz, które chciałabym przelać na kartkę. 

 3. Jeśli książki mogłyby skakać z mosty, jakim tytułom pomogłabyś podjąć decyzję?

Czytając to pytanie tylko jedna książka przychodzi mi na myśl „Miles” Mileny Jaworskiej. Wydaje mi się, że jest to jedyna książka jaką do tej pory przeczytałam, która mi się tak bardzo nie spodobała. Nawet nie pamiętam do końca o co chodziło w całej  fabule tej lektury i bardzo się z tego cieszę.

4. Jak w twoim wykonaniu wygląda produktywny dzień? Ile czasu potrzebujesz na stworzenie posta/filmu? Jak wygląda proces tworzenia?

Na samym początku muszę mieć jakiś pomysł na post, zdjęcia, lub film. Kiedy już coś wpadnie mi do głowy siadam przed aparatem albo za nim i zaczynam tworzyć swoją historię. Później przychodzi czas na tekst, który nie przychodzi mi aż z taką trudnościom jakby mogło się wydawać, a nawet jeśli nie mam weny albo po prostu brakuje mi odpowiednich słów, wstaję od komputera, podchodzę do okna i spoglądam w otaczającą mnie przyrodę (mieszkam na wisi), więc jest jej tu naprawdę sporo. Kocham robić zdjęcia, które następnie trafiają na mojego bloga, a jeśli chodzi o filmy to owszem nagrywam je i montuję natomiast nigdy nie trafiają one do sieci, a to pewnie przez to, że jestem za bardzo wstydliwym człowiekiem. Czas tworzenia jest naprawdę różny może skończyć się na 2 godzinach, albo trwać nawet 3 dni. 

5. Czy zakładając bloga/kanał brałaś pod uwagę możliwość rozpoczęcie współpracy z wydawnictwem/portalem? 

Owszem myślałam o tym i jeśli dostałabym możliwość współpracy z jakimś wydawnictwem z radością bym się zgodziła. Niestety mój blog jest na samym dnie i na razie wolę nie myśleć o rzeczach niemożliwych. 
 
6. Jakie to uczucie być książkoholikiem? 

Nie wiem czy mogę nazwać się książkoholikem. Kocham czytać książki i naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez czytania, ale czytam nieregularnie i w nieogromnych ilościach.


7. Czy gdybyś miała możliwość podjęcia jeszcze raz decyzji, to założyłabyś ponownie bloga/kanał czy skupiła się na czymś innym?

Oczywiście, że założyłabym bloga, bo tak naprawdę można wiele dzięki niemu zyskać i niewiele stracić .

8. Jeśli miałabyś możliwość wylądowania w jakieś książce, co to byłby za tytuł? Dlaczego?

„Porwana Pieśniarka” jest to książka, którą niedawno skończyłam czytać i oczarowała mnie od samego początku aż do samego końca, a bohaterka ani razu mnie nie zirytowała tak jak i żadna inna postać. Chciałabym bardziej zagłębić się w świat troli i poznać Cecile oraz Tristana, którzy są cudowni.

 9. Masz jakiś ulubiony cytat? 


„ A oto mój mały sekret: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. – Mały Książę 


10. Jednym słowem określ czym jest dla ciebie czytanie.

Naprawdę tylko jednym słowem ?? Ale no dobrze spróbuje. Wydaje mi się, że czytanie jest dla mnie ŻYCIEM.
#60 5 sekud do iO

#60 5 sekud do iO



"5 sekund do iO" ~ Małgorzata Warda

 Mika jest świadkiem strzelaniny w swojej szkole, podczas której giną osoby, a huk ogłusza wszystkich uczniów. Tylko ona widzi sprawcę. Swojego znajomego, z którym brała udział w konkursie związanym z grami komputerowymi.
Mika jest miłośniczką gier, mimo tragedii jaka ją spotkała stara się być silna, nie tylko dla siebie, ale również dla swojej siostry.
Na prośbę policji Mika zaczyna grać w nową na rynku grę. Work a Dream jest technologią, w której odczuwa się temperaturę, zapach i smak, a nawet ból. Otrzymując nową tożsamość Mika zaczyna nowe życie. Poznaje również Iana, chłopaka, który towarzyszy jej w wirtualnym świecie.
Jak Mika poradzi sobie z grą? Czy podoła zadaniu? Czy nie wpadnie w wir grania? Czy będzie odróżniała świat realny od wirtualnego? Czy dostarczy policji to, czego od niej oczekują?

Byłam ciekawa jak polska autorka poradziła sobie z książką, która podchodzi pod science-fiction. Nie spotkałam się jeszcze z czymś takim, dlatego zdecydowałam się poznać bliżej ten świat. Okazało się, że fabuła jest dość wciągająca, nie licząc początku książki, przez który z początku trudno było mi przebrnąć, interesująca oraz przede wszystkim pomysłowa.

Nie wiem jak wy, ale ja pierwszy raz spotkałam się z takim pomysłem. Większość akcji dzieję się w grze. Bitwa o iO to gra na konsoli, która wciągnęła bohaterkę niemiłosiernie, oczywiście nie była ona jedynym powodem, przez który spędzała tam ponad 20 godzin. Jak się okazało, nie tylko Mika przedawkowuje...

Watek miłosny, niby banalny, a z drugiej strony tak interesujący. Przewijanie kilku bohaterów płci męskiej i jednej bohaterki płci żeńskiej. Ian i Mika czy może jednak Bartek i Mika? Szczerze mówiąc sama do końca nie byłam przekonana, które z nich ja bym wybrała. Obaj wydali mi się być przyzwoici, inteligentni jak i zaradni. Jednak... jeden z nich wkradł się do mojego serca inną ścieżką, niekoniecznie tą zaprogramowaną.
Jednym z najbardziej ciekawych motywów dla mnie była właśnie sytuacji z Bartkiem, jego pojawianie i znikanie przez całą książkę, jego zachowanie na początku, w środku jak i na końcu historii - zawartej w pierwszej części. Kończąc tę książkę czuję niedosyt jeśli chodzi o tę sprawę, jest mi mało i pragnę więcej, dlatego już nie mogę się doczekać kontynuacji tej serii, która będzie miała swoją premierę już w październiku. Niby tak niewiele zostało, ale ten czas jakoś wolno płynie.

Wracając do fabuły chciałabym zaznaczyć, iż nie dzieję się ona jedynie w grze - co było dla mnie ogromnym plusem - lecz także w świecie aktualnym jak i przeszłości. Dało nam - czytelnikom - to szansę na bliższe poznanie głównej bohaterki, jej problemów prywatnych oraz pozwoliło wtopić się w jej otoczenie. Poznać postacie, które Mika spotyka na co dzień, polubić je lub znienawidzić. 

Bardzo podobał mi się fakt, że Pani Małgorzata Warda poruszyła dość przykry temat, wręcz problematyczny. Kwestię, o której nie mówi się zbyt wiele w naszych czasach, a co jest bardzo ważne. Mówię tutaj o motywie dzieci w pogotowiu opiekuńczym, dzieci, czekające na nowe domy. Ten wątek poruszył mną i jestem wdzięczna, że został on zawarty w książce.

Fajnym również okazało się dla mnie to, że nie przewidziałam jednej z najważniejszych spraw zawartych w tym tytule. Byłam miło zaskoczona, kiedy okazało się, że Pani Warda wprowadziła mnie w błąd. Stworzyła coś, w co miałam wierzyć od początku gry, żeby na koniec udowodnić mi, że się mylę. To było genialne.

Muszę przyznać, że autorka napracowała się nad stworzeniem bohaterów, są oni dopięci praktycznie na ostatni guzik. Może były lekkie błędy i niedociągnięcia, ale praktycznie, w każdej książce możemy coś takiego wyłapać.
Minusem, który chyba najbardziej przeszkadzał mi w całej fabule było to, iż odnosiłam wrażenie jakby autorka zapomniała o jednej rzeczy, jakby wprowadziła ją do książki po to, aby zaraz o niej zapomnieć. Ale to jedynie moje zdanie, każdy może mieć inne. 
Mimo wszystko książka mi się podobała, nawet bardzo. Wciągnęła mnie w nowy świat, co jest ogromnym plusem, bo czytało mi się tę historię bardzo dobrze. Język nie był trudny oraz co dla mnie bardzo ważne, nie zawierał zbyt wielu informacji informatycznych, które niezbyt by mnie ciekawiły. Jeśli jeszcze nie poznaliście Miki to zachęcam Was do zapoznania się z jej życiem, bo to co przeżywa zostanie w Was przynajmniej na kilka dni.
"Kiedyś powiedziała, że ból fizyczny można  zwyciężyć , to wcale nie jest najgorsze, prawdziwym dramatem jest pustka, którą nieustannie odczuwa." ~ 5 sekund do iO

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina:

#3 Nowości czytelnicze Wrzesień 2017

#3 Nowości czytelnicze Wrzesień 2017


Hej, tak wiem, bardzo długo nie było takiego posta na moim blogu. Żałuję, że tak bardzo zaniedbałam tę serię, ale tym razem naprawdę postaram się dodawać tego typu posty regularnie. Mam nadzieję, że uda mi się również wrócić do serii Kącik muzyczny, gdyż chciałabym się z Wami podzielić swoją muzyką jak i poznać to, czego słuchanie sprawia Wam radość.
Nie przedłużając przedstawiam Wam nowości czytelnicze, które swoje premiery będą miały już we wrześniu, więc całkiem blisko. Dajcie znać, którą z tym pozycji chcielibyście zabrać ze sobą do domu. ;)

Tytuł: We dwoje
Autor:Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Premiera: 2017-09-27
Liczba stron: 544
Czy chciałabym przeczytać?
Zdecydowanie TAK! Jestem pewna, że uroniłabym nie jedną łzę.

32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Miriam. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy…
Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też… niespodziewana nagroda.


UWAGA DRUGI TOM!!!! MOGĄ BYĆ SPOJLERY!!!!
Tytuł: Zła Julia
Autor: Leisa Rayven
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: 2017-09-13
Czy chciałabym przeczytać?
Czytałam "Złego Romeo", więc drugi tom również chciałabym mieć w swoich rękach ;)

Cassie przekonała się, że czasem miłość nie wystarczy. Minęło kilka lat, a ona nadal nie wie, dlaczego Ethan odszedł, nie oglądając się za siebie. Kiedy ponownie zjawia się w jej życiu, Cassie musi odegrać najtrudniejszą rolę – przybrać maskę obojętności, podczas gdy jej serce wyrywa się do ukochanego.
Gdy Ethan i Cassie otrzymują angaż w tej samej sztuce, ponownie zbliżają się do siebie. On w głębi duszy wierzy, że dostanie jeszcze jedną szansę, i przyrzeka, że naprawdę się zmienił. Ona wraca myślami do minionego czasu i próbuje zrozumieć to, co się wydarzyło. Przekonuje się jednocześnie, że nadal nie zna całej prawdy o swoim ukochanym. Czy nieufność rozdzieli ich na zawsze? A może miłość pozwoli im rozpocząć zupełnie nowy akt...?


Tytuł: Dominic
Autor: L.A. Casey
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 2017-09-28
Czy chciałabym przeczytać?
Nie jestem przekonana, czy jestem gotowa na typowy erotyk. Nie przeczytałam nawet "50 twarzy Greya", gdyż obawiam się tej lektury.

Bronagh Murphy dobrze wie, czym jest ból po stracie bliskich. Kiedy była mała, jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Aby uniknąć ponownego cierpienia, dziewczyna trzyma ludzi na dystans. Nie ma przyjaciół, z nikim nie rozmawia, nie wdaje się w żadne relacje, przez co pozostaje zawsze na uboczu. W końcu tego chce najbardziej. Kiedy w jej życie wkracza Dominic Slater, Bronagh nieświadomie robi dokładnie to, co najbardziej go pociąga. Uparcie go ignoruje. Dominic to chłopak przyzwyczajony do bycia w centrum uwagi. Piękna brunetka o ciętym języku jest pierwszą osobą, która mu tego odmawia.
Dominic pragnie nieustępliwej dziewczyny, ale jedynym sposobem na jej zdobycie, jaki zna, jest siła.
Dominic jej pragnie. Dominic zdobywa to, czego pragnie.


UWAGA DRUGI TOM!!!! MOGĄ BYĆ SPOJLERY!!!!
Tytuł: Bronagh
Autor: L.A. Casey
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 2017-09-28
Czy chciałabym przeczytać?
Jest to drugi tom książki powyżej, więc jeśli kiedyś przeczytam pierwszy to pewnie chciałabym dokończyć serię. 

Kontynuacja bestsellerowej serii o braciach Slater.
Bronagh Murphy przeszła bardzo dużo, życie w ogóle jej nie rozpieszczało. Kiedy zbliżają się jej dwudzieste pierwsze urodziny, jedyne czego chce to spędzić ten dzień spokojnie w otoczeniu bliskich. Jednak jej chłopak, Dominic Slater, niczego nie robi spokojnie. Nigdy nie był spokojny, więc planuje urodziny swojej dziewczyny, które mają być nie tylko romantyczne, ale i piekielnie ekscytujące. Problem w tym, że Dominic rozumie słowo „ekscytujący” kompletnie inaczej niż Bronagh, o czym wkrótce dziewczyna sama się przekona. Kiedy sprawy przyjmą niekorzystny obrót, Dominic musi znowu walczyć o swoją dziewczynę. Bronagh po raz ostatni zdecyduje, czy zostanie z nim w jego narożniku, czy odejdzie, nie oglądając się za siebie.
Bronagh kocha Dominica. Bronagh zatrzymuje to, co kocha.


UWAGA DRUGI TOM!!!! MOGĄ BYĆ SPOJLERY!!!!
Tytuł: Błękit szafiru
Autor: Kerstin Gier
Wydawnictwo: Media Rodzina
Premiera: wrzesień 2017
Liczba stron: 368
Czy chciałabym przeczytać?
Jest to mój MUST HAVE. Po przeczytaniu pierwszego tomu - "Czerwieni rubinu" - Po prostu chcę więcej. 

Drugi tom fenomenalnej Trylogii Czasu. Gwendolyn Shepherd to Rubin - ostatnia z dwanaściorga podróżników w czasie. Choć trafiła pod opiekę tajnej organizacji, Strażnicy traktują ją z wrogością i wręcz uważają za szpiega. Gwen nie może ufać nikomu, a tymczasem czekają na nią coraz trudniejsze misje. W boleśnie krótkim czasie musi opanować całą masę rzeczy, które mają jej umożliwić przetrwanie w przeszłości. Zwłaszcza że hrabia de Saint Germain najchętniej by ją udusił przy filiżance herbatki, a nieziemsko przystojny Gideon raz ją uwodzi, a raz odtrąca. Gwen musi znaleźć sposób, by rozwikłać zagadkę chronografu bez jego pomocy.


Tytuł: 40 godzin
Autor: Kathrin Lange
Wydawnictwo: Media Rodzina
Premiera: wrzesień 2017
Czy chciałabym przeczytać?
Nie jestem przekonana, czy polubiłabym ten gatunek, aczkolwiek trzeba być otwartym na nowości, więc może kiedyś spróbuję. 

Gdy w stolicy Niemiec trwają obchody Ekumenicznych Dni Kościoła, policja otrzymuje anonimowy telefon i filmik, na którym ktoś ukrzyżowuje mężczyznę. Funkcjonariusze mają czterdzieści godzin na znalezienie ofiary. Jeśli nie zdążą, nie tylko mężczyzna zginie, ale cały Berlin stanie w ogniu. Rozpoczyna się wyścig z czasem i pogoń za zamachowcem. Emocjonujący thriller, w którym godziny zamieniają się w sekundy, a realizm opisanych zdarzeń wywołuje ciarki.



Tytuł: Ślad po złamanych skrzydłach
Autor: Sejal Badani
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 2017-09-28
Czy chciałabym przeczytać?
Może i jestem płytka, jeśli chodzi o książki, ale zdecydowanie, nawet przez sam wzgląd na okładkę, chciałabym przeczytać tę książkę.

Śmiała i poruszająca historia, która obnaża trudne sekrety rodzinne.

Kiedy ojciec Sonyi zapada w śpiączkę, młoda kobieta niechętnie powraca na łono rodziny, którą zostawiła przed laty. Odkąd dziewczyna opuściła dom, żyła z dala od wszelkich zobowiązań, podczas gdy jej spokojna siostra Trisha odnalazła się w perfekcyjnym domu na amerykańskich przedmieściach, a ambitna Marin konsekwentnie budowała karierę zawodową. Wszystkie kobiety pamiętają czas, kiedy cała rodzina żyła szczęśliwie w Indiach i wszystkie starają się na swój sposób radzić sobie z dramatycznymi zdarzeniami, które spotkały je po przyjeździe do USA. Jednak kiedy siostry i matka spotykają się ponownie, pogrzebane tajemnice zaczynają wychodzić na światło dzienne. Patrząc na nieprzytomnego ojca – ofiarę rasizmu, a później sprawcę okrutnej przemocy, kobiety zmagają się z osobistymi demonami. Rozdrapując wciąż niezagojone rany, muszą uporać się ze wstydliwym uczuciem nadziei, aby ich ojciec nigdy nie wyzdrowiał.

Opowiedziana z zupełną szczerością historia ukazująca, że ciężar wstydu i toksyczne okrucieństwo naznaczają na całe życie, a  wyzwolenie przynosi tylko prawda.
 

Tytuł: Dalila
Autor: Jason Donald
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 2017-08-24
Liczba stron: 488
Czy chciałabym przeczytać?
Nie wiem czy to coś dla mnie, nie wiem czy jestem gotowa na kolejny potok łez.

Irene Dalila Mwathi to Kenijka z ciężkim bagażem doświadczeń. Kiedyś pragnęła zostać dziennikarką, teraz marzy jedynie o bezpieczeństwie. Musi uciekać z ojczyzny, która ukazała jej swoje najgorsze oblicze. Trafia do Londynu, gdzie w końcu ma nadzieję odnaleźć spokój. Tam jednak zostaje zaatakowana przez ludzi, którym zapłaciła, aby ją ochraniali. Nie ma wyboru i całkiem sama musi wkroczyć w zupełnie obcy świat. Wpadając w wir przesłuchań, spotkań z prawnikami i doświadczeń z ośrodkami dla imigrantów, uświadamia sobie, że musi zmierzyć się z czymś równie niebezpiecznym jak przemoc, której doświadczyła w Kenii.

Napisana z wdziękiem, wyczuciem i pasją opowieść prowokuje do myślenia i w bardzo subtelny sposób porusza niewygodny temat imigrantów. To literackie dzieło o potężnej mocy oddziaływania ukazujące, w jaki sposób ludzie potrafią traktować słabsze, zdane na łaskę innych osoby. "Dalila" pozostawia czytelnika głęboko wstrząśniętego.

Tytuł: Wszechświat w twojej dłoni
Autor: Galfard Christophe
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: 2017-09-13
Czy chciałabym przeczytać?
Od zawsze interesowałam się niebem, gwiazdami... Sądzę, że to coś dla mnie...


Gdy wieczorami patrzysz w niebo, widzisz tylko tajemniczą i niepokojącą przestrzeń. Granatowa otchłań przetykana mrugającymi gwiazdami stanowi zagadkę, nad którą pewnie się zastanawiasz. Jednak naukowy język, którym zwykle opisuje się Wszechświat, sprawia, że zamiast zgłębiać teorię Wielkiego Wybuchu, czujesz, że zaraz wybuchnie ci głowa. Właśnie dlatego musisz przeczytać tę książkę. Christophe Galfard, uczeń samego Stephena Hawkinga, zabierze cię na niezwykłą wyprawę 10 milionów lat świetlnych od Ziemi, pokaże powierzchnię gasnącej gwiazdy lub zmniejszy cię do rozmiarów atomu. Dzięki sile wyobraźni, bez trudnych definicji i skomplikowanych obliczeń odkryjesz prawdziwe piękno Wszechświata.


Teraz książki z sierpnia i trochę dalej, których recenzja na pewno będzie na blogu niebawem ;)


Tytuł: Pięć minut Raisy
Autor: Agata Kołakowska
Wydawnictwo: Prószyński Media
Premiera: 2017-08-24
Liczba stron: 520
Czy chciałabym przeczytać?
Mam nadzieję, że kiedy już będę miała ją w dłoniach to okaże się być niesamowita!

Raisa Hedwig korzysta z wczesnej pory, aby podlać ukochane róże w przydomowym ogrodzie. Zastanawia się, jak spędzi dzisiejszy dzień. Nie wie jeszcze, że wszystko potoczy się zupełnie inaczej, niż zaplanowała. Magda Sajewicz, popularna dziennikarka stacji NTV zmierza do Bornego Sulinowa, by zrealizować wystrzałowy materiał, którego bohaterką będzie właśnie Raisa. Reporterka ma nadzieję, że będzie na miejscu przed innymi ekipami. A wydarzenie jest nie byle jakie. Raisa Hedwig, według raportu WHO i Human Resources Institute, została ogłoszona najbardziej pechową osobą na świecie. Wszystkie media chcą dowiedzieć się u samego źródła, jak to jest przeżyć m.in. porażenie piorunem, katastrofę promu czy atak szaleńca w Madrycie. Starsza pani jest zaskoczona wizytą dziennikarki, ale już nie tak bardzo nadanym jej tytułem. Magdzie udaje się zdobyć wyłączność na wywiad z Raisą, tej zaś wraca nadzieja na odzyskanie utraconego spokoju. Jednak okazuje się, że sprawa zatacza coraz szersze kręgi. Pani Hedwig otrzymuje list gratulacyjny od prezydenta z zaproszeniem do pałacu...

Ostra zazwyczaj dziennikarka, ujęta ciepłą osobowością Raisy, realizuje przychylny jej materiał, pokazując ją jako ofiarę wydarzeń losowych. Wkrótce dowiaduje się jednak o skrywanym przez nią epizodzie z życia, który stawia jej bohaterkę w nieco innym świetle. Magda Sajewicz ma swoje powody, aby chcieć dociec prawdy o pani Hedwig.

Tytuł: Dawka życia
Autor: Lizzie Enfield
Wydawnictwo: Prószyński Media
Premiera: 2017-08-24
Czy chciałabym przeczyta?
Bardzo zaintrygował mnie ten tytuł, dlatego postanowiłam go przeczytać, więc recenzję będziecie mieli pod koniec sierpnia na blogu ;)

Kiedy jedna decyzja zmienia wszystko…

Isobel postanawia nie szczepić swoich dzieci. Podjęła tę decyzję pod wpływem doniesień o poszczepiennych przypadkach autyzmu, aby chronić tych, których kocha najbardziej. Konsekwencje tego wyboru poniosą jej przyjaciele i ich córeczka. Maleńka Iris zaraziła się odrą od nastoletniej córki Isobel. Dziewczynka wyzdrowiała, ale całkowicie straciła słuch. Obie rodziny muszą zmierzyć się z odpowiedzialnością, poczuciem winy i pragnieniem zemsty. Z sytuacją, gdy udane z pozoru życie rozsypuje się jak domek z kart.

Lizzie Enfield tak jasno i przekonująco wyłożyła argumenty obu stron, że czytelnik czuje się rozdarty. Komu bardziej współczuć? Poruszająca historia, która skłania do refleksji i budzi wiele emocji.


UWAGA DRUGI TOM!!!! MOGĄ BYĆ SPOJLERY!!!!
Tytuł: 5 sekund do iO. Rebeliantka
Autor: Małgorzata Warda
Wydawnictwo: Media Rodzina
Premiera: październik 2017
Liczba stron: 312
Czy chciałabym przeczytać?
Zdecydowanie TAK! Wiem, że premiera tej książki jest dopiero w październiku, ale dają ją Wam tutaj dlatego, że już w środę będziecie mogli przeczytać recenzję pierwszej części na moim blogu ;) 

Kontynuacja losów Miki, bohaterki głośnego 5 sekund do Io. Nie milkną echa strzelaniny, do jakiej doszło w szkole dziewczyny. Policja prowadzi śledztwo, a Mika przeżywa ciężkie chwile wśród kolegów, który uważają, że skoro znała napastnika, mogła zapobiec tragedii. Na dodatek uczucie, które zakwitło między nią a Jankiem, napotyka pierwsze przeszkody, gdy na jaw wychodzą kolejne tajemnice chłopaka. Również w wirtualnym świecie jest niespokojnie – zbliża się premiera nowej interaktywnej gry rozgrywającej się na mroźnym księżycu Tytanie, która już przed premierą wzbudza euforię, ale i wątpliwości… Czy Mika zdecyduje się po raz kolejny zanurzyć w wirtualnym świecie, by ocalić nie tylko siebie?


Ufff.... To już wszystko na dziś. Dajcie znać, które tytuły chcielibyście przeczytać, a może jakiś już poznaliście przedpremierowo? Dajcie znać! Jestem bardzo ciekawa ;)

Copyright © 2014 Time of book , Blogger