poniedziałek, 30 stycznia 2017

#45 Księga Snów [PRZEDPREMIEROWO]


"Księga snów" ~ Nina George

"Życie człowieka to suma wyborów.
Dokonuje ich w każdej sekundzie.
Ale czy wie, jakie naprawdę będą ich skutki?
Czy może sprawić, by zły wybór doprowadził do szczęśliwego zakończenia?"

Henri, mężczyzna z pewną historią na swoim koncie, człowiek obawiający się stałego związku i możliwości posiadania rodziny jak i konsekwencji, które za tym idą, jednak ma w sobie ruch ojcowski. Gdyż, gdy tylko ma okazję spotkać się ze swoim synem jest w stanie rzucić wszystko i przejechać nawet setki kilometrów. Jednak nie jest mu to dane... W drodze na spotkanie ratuje tonącą dziewczynkę, sam przy tym, zapadając w śpiączkę.
Eddie, była dziewczyna wcześniej wspomnianego bohatera - jeśli można ją w ten sposób nazwać. Zakochana w nim po uszy, jednak przez inne poglądy jeśli chodzi o związek ich znajomość nie przetrwała. Wiec dlaczego to właśnie jej numer Henri miał przy sobie w dniu wypadku?
Sam, syn mężczyzny, bardzo inteligentny i dojrzały jak na swój wiek trzynastolatek. Posiada umiejętności, które nie są zrozumiałe przez wiele osób, potrafi odczytywać emocje za pomocą kolorów. Ma jedno marzenie, poznać ojca, przed którym chroniła go matka.

"Przeszłość i teraźniejszość, rzeczywistość i marzenia, prawda i to, co się prawdą wydaje, splatają się w jedną historię. Ścieżki trójki bohaterów krzyżują się w krainie snów, gdzie zacierają się granice, a wspomnienia dają drugą szansę na życie."

Nie słyszałam, aby było głośno o tej książce przed jej premierą, ale w momencie, w którym otrzymałam propozycję zrecenzowania tej książki nie zastanawiałam się ani chwili, gdyż wiedziałam, że jest to autorka "Lawendowego pokoju", który od bardzo dawna znajduje się na mojej liście tytułów do przeczytania.
Po przeczytaniu opisu byłam bardzo zaciekawiona tematyką historii, wiedziałam, że nie będę mogła się od niej oderwać. I tak rzeczywiście było. W każdej wolnej chwili brałam telefon do ręki i szukałam w nim tej historii. Coraz częściej przekonuje się do e-booków, gdyż najważniejszą z ich zalet jest to, że mogę czytać wszędzie, w domu, w szkole - oczywiście na przerwach, bo na lekcjach trzeba uważać - w autobusie, na przystanku, wszędzie gdzie tylko chciałam. Za to pokochałam e-booki.
Książka podzielona jest na dni, które mają przedstawić nam przebieg zdarzeń w realnym tempie, w jakim prawdopodobnie odgrywałby się w prawdziwym świecie.
Pierwszy rozdział wzbudził we mnie wiele emocji, nie sądziłam, że można, aż tak wgłębić się w historię jak ja podczas czytania początku historii.
Jest to pierwszy tytuł tej autorki, który udaje mi się przeczytać, ale z pewnością nie ostatni. Zaciekawił mnie styl jej pisania. To w jaki sposób dobiera słowa i jak wplata niemożliwe w możliwe. Sposób,  w który przekracza granice życia i śmierci.
"Księga snów" nie jest tylko wyobraźnią pani Niny, jest to opowieść o przypuszczeniach bycia w świecie pomiędzy życiem a śmiercią.
Przedstawiona również została, dość trudna sytuacja, śpiączka. Pacjent sam nie oddycha, podłączony jest do wielu maszyn, które mają sprawiać wrażenie, że oddycha, ale czy tak jest naprawdę? Stan śpiączki nie jest całkowicie znany przez dzisiejszą medycynę i to też Nina przekazuje nam w swojej opowieści. Nie udziela nam odpowiedzi na trapiące nas pytania, ale pokazuje jak przez to przejść. Pokazuje uczucia, jakie towarzyszą bohaterom w momencie, gdy tracimy motywacje do jakiejkolwiek walki. Moim zdaniem, Nina nie jest jedynie autorką, lecz częścią tej opowieści.
Perspektywa jest pisana z punktu widzenia trzech osób - Henriego, Eddie oraz Sama. Każda przepełniona jest emocjami lecz różniącymi się od siebie, przez wzgląd na relacje wiążące postacie. Nie jest to kolejna powieść obyczajowa, która niczym nie różni się od poprzednich. Ma w sobie coś wyjątkowego, co sprawia, iż jest bardzo realistyczna i przez to bardzo piękna. Nina George stworzyła coś niesamowitego, z czego może być dumna do końca życia. Pokazała, że każdy z nas musi podejmować wybory, bez tego nie da rady. 


"Może wszyscy jesteśmy tylko historiami, które właśnie ktoś czyta." ~ Księga snów.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu:




niedziela, 15 stycznia 2017

#44 Ulubione momenty


 "Ulubione momenty" ~ Adriana Popescu

Layla Desio, fotografka z niezliczoną ilością niespełnionych marzeń, która poświęciła je dla stabilnego życia przy boku ukochanego.
Tristan Wolf, chłopak o kilku zawodach, który wszystko robi dobrze. Nadaje się do każdej pracy.
Jedna impreza, na której bohaterka wykonuje swoją pracę i on, niewinna ofiara silnego uderzenia wystarczy, aby coś zaiskrzyło między nimi. Przyjaźń. Na więcej nie mogą sobie pozwolić, bo oboje są w związku. Kolejne przypadkowe spotkanie decyduje o pogłębieniu ich znajomości. Każdego dnia poznają się lepiej, Tristan pokazuje Layla miasto - w którym mieszka już długo czas - inaczej niż ona na nie patrzyła. Pozwala się jej w nim ponownie zakochać.
Kiedy bohater puszcza w niebo zimne ognie, bo wie, że dziewczyna nigdy nie widziała spadającej gwiazdy, Layla uświadamia sobie, że nigdy nie czuła się tak dobrze i to dzięki niemu zdobywa nowe ulubione momenty w życiu.


Zacznę od tego co tak naprawdę pokusiło mnie do zajrzenia w głąb tej historii. A więc OKŁADKA! Jest niesamowita, jedyne co nie pasowało mi do reszty to realne oko, jak dla mnie lepiej komponowałoby się gdyby było ono narysowane, ale rozumiem, że jest symbolem wizjera. I ma swoje znaczenie już na początku.
Głównych bohaterów poznajemy na imprezie, Layla, jest w pracy - wykonuje zdjęcia na różnego rodzaju imprezach czy też koncertach, a Tristan był tam w sumie przypadkowo. Postać chłopaka tak zainteresowała dziewczynę, że postanowiła ona zrobić mu zdjęcie, chociaż wyszło z tego sporo odbitek. Było to dla mnie bardzo urocze, że poświęciła mu ona więcej niż chwilę uwagi, a do tego uchwyciła przypadkowy wypadek, dzięki któremu mogła poznać bohatera. Już od samego początku potrafią się dogadać, rozmawiają ze sobą jakby znali się już kilka lat, a tak naprawdę widzą się po raz pierwszy, ale nie ostatni.
Kolejne przypadkowe spotkanie zbliża ich do siebie jeszcze bardziej. Spędzają ze sobą wspólne chwilę w biurze kobiety, jedząc i śmiejąc się razem. Mimo, że oboje są w stałych związkach, nie przeszkadza im to w poznawaniu się lepiej. Muszą jedynie uważać, aby nikt się nie zakochał, bo jedyne czego chcą uniknąć to złamanego serca.
Temat na książkę wydawał mi się bardzo przyzwoity. Mogło być to spowodowane tym, iż jestem zainteresowana światem fotografii. Zawsze lubiłam robić zdjęcia nawet jeśli nie były one jakieś wyśmienite. Teraz mogłam o tym przeczytać i poznać to lepiej. Może dlatego, moja ocena jest wyższa niż być powinna.
Mimo, że nie jest to jakaś genialna lektura, to czytało mi się ją  przyjemnie. Pierwsze rozdziały, były najgorsze. Znalazłam kilka błędów stylistycznych, językowych oraz to, że miałam czasem wrażenie, iż autorka gubi wątek. Jednak z każdym kolejnym etapem było lepiej.
Wiemy również, że Layla już od 5 lat jest w stałym związku z przystojnym i poukładanym Olivierem. Można by mówić, że jest idealny, kocha ją, dba o nią, robi wszystko, aby była szczęśliwa. Niestety czasem nawet w raju pojawiają się kłopoty. Jednak przyjaciele i bliscy dziewczyny nie wyobrażają sobie, że oni mogliby nie być razem. Są takim wzorem do naśladowania w związkach. Tristan natomiast ma swoją doskonałą Helen, która wygrywa z wszystkimi innymi dziewczynami. Więc bohaterowie mogą być jedynie przyjaciółmi, prawda? Z każdym rozdziałem zakochiwałam się w głównym bohaterze coraz bardziej. Sposób w jaki traktował Layle, jak spełniał jej marzenia, wymyślał wiele rzeczy, aby zobaczyć jedynie jej uśmiech sprawiał, że miałam ochotę wejść do środka i zabrać go od tych wszystkich dziewczyn. Aż szkoda, że był, aż tak zaślepiony postacią Helen.
Kolejną niepoprawną sytuacją, która zwróciła moją uwagę, jest fakt, iż bohaterowie najpierw piją po kilka piw, a potem jakby nigdy nic wsiadają za kółko i prowadzą pojazd. No przepraszam bardzo, ale czy książki nie powinny w pewien sposób uczyć? Przecież, nie powinno się wpajać w książki czegoś nielegalnego, co tak naprawdę może skończyć się tragedią.
Jeśli chodzi o wątek miłosny, to moim zdaniem nie było go za wiele, w pewnym momentach nawet mi go brakowało. Rozwijał się on stopniowo, co nie przyćmiło reszty fabuły. Moja opinia może być też spowodowana tym, iż po przeczytaniu "Tajemnego miasta" czułam lekki niedosyt jeśli chodzi o tą sprawę.
Podsumowując... "Ulubione momenty" jest to książka o niesamowitej przyjaźni, która może zmienić wszystko w naszym życiu, o marzeniach, które warto spełniać, nawet jeśli sami nie wierzymy w to, iż są one możliwe do wykonania, o nie poddawaniu się w sytuacjach kryzysowych, bo zawsze jest jakieś rozwiązanie, o tym, że czasem warto postawić wszystko na jedną kartę, aby być prawdziwie szczęśliwym.
Jeśli szukacie niezobowiązującej, lekkiej lektury na kilka dni to zachęcam Was do przeczytania tego tytułu, może Wam spodoba się on bardziej niż mnie. Mimo wszystko planuję, kiedyś przeczytać kontynuację historii i przekonać się jak dalej potoczą się losy Layli i Tristana.

"Życie jest niesprawiedliwe - dopada cię,potrząsa tobą i daje Ci w prezencie możliwość spełnienia najskrytszych marzeń. Tyle, że w rewanżu oczekuje od Ciebie sporej dawki odwagi, byś mogła to wszystko przyjąć." ~ Ulubione momenty


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu: