#2 Muzyczny kącik

Wracamy do życia kochani! Teraz będzie więcej postów, które będą ukazywać się na blogu systematycznie, a przynajmniej mam nadzieję, że mi się uda.
Szykuję wiele zmian na mojej stronie, do których najprawdopodobniej nie doszłoby bez pomocy Dakoty z bloga 97books. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, jesteś kochana <3
Więcej informacji o zmianach na blogu będzie pojawiało się na moim fanpagu na fb więc serdecznie zapraszam! Time of Book
A teraz przechodźmy już do muzyki, która towarzyszyła mi przez ostatni czas ;) Mam nadzieję, że coś wam przypadnie do gustu.


Jedną z piosenek, które nadal słucham i to tak w kółko jest piosenka Seleny Gomez "Good for you". Z jednej strony nie mam zielonego pojęcia dlaczego tak mi się podoba, bo wzbudza we mnie te emocje, które tak naprawdę chcę schować w głębi siebie. Moja nienawiść do samej siebie po tym, gdy straciłam kogoś kogo naprawdę kochałam podczas słuchania tych piosenek jest tak wielka, że nie mogę tego uciszyć. Mam ochotę krzyczeć albo biec do tej osoby - nie patrząc na kilometry - i błagać o drugą szansę. Z drugiej strony nie chcę tego robić, uświadamiam sobie, że gdyby ta osoba miała być w moim życiu to po prostu by tu była, właśnie teraz, obok mnie. 
Takie same odczucia mam słuchając kolejnej piosenki tej samej piosenkarki " The heart wants what it wants". Po prostu podczas słuchania tych piosenek wracają do mnie wspomnienia, czasy za którymi w niektórych momentach bardzo tęsknię.



 

Kolejna piosenka, która cały czas brzmi w moich słuchawkach to muzyka z dawnych lat. Coś co przynajmniej raz słyszał każdy, coś co przypomina mi wspólnie spędzone chwilę, leżąc na piasku na plaży słuchając  melodii i ciągłe zmienianie słów, wynikające z nie znania tych zawartych w piosence. 

 

Ta piosenka wzbudza we mnie lęk. Lęk przed tym, że nigdy nie znajdę prawdziwego szczęścia, którego od pewnego momentu w życiu tak bardzo pragnę. Boję się, że nie osiągnę tego wszystkiego co sobie zaplanowałam. 
Piosenka pokazuje, że tak naprawdę każdy ma prawo się pomylić, bo jesteśmy tylko ludźmi. Uczymy się na błędach, są one dla nas niezapomnianą lekcją, której więcej nie chcemy przeżywać. 




Nie zrobiłam tego celowo, że praktycznie każda piosenka w tym poście jest jakaś smutna czy coś, taki miałam po prostu ostatnio okres w życiu, ale kiedy tak na to teraz patrze to stwierdzam, że trzeba to zmienić. Nie można słuchać samej smętnej muzyki, bo ona tym bardziej wpędza Cię w taki nastrój.
Prawdopodobnie ostatnie piosenki, które wciągały mnie w ten dość melancholijny stan w którym mogłam tylko leżeć pod kołdrą i płakać. Może też dlatego zaprzestałam czytać, bo po prostu nie miałam siły na wykonywanie jakichkolwiek ruchów.






Koniec smętnej muzyki! Czas wprowadzić coś żywszego.
Ta piosenka nigdy mi się nie podobała, kiedy oglądałam High school musical zawsze omijałam jej słuchanie, bo po prostu do mnie nie przemawiała, a teraz? Słucham jej, w momencie, w którym chcę dodać sobie siły i pokazać samej sobie, że mogę osiągnąć wszystko jeśli tylko będę tego chciała. Muzyka pobudza mnie i daje wiarę w siebie, to dzięki niej podniosłam się z mojego dołku emocjonalnego.


Piosenka, która jest u mnie cały czas, która po prostu będzie już zawsze, bo uwielbiam film do którego została nagrana, a jednocześnie melodia jest tak wciągająca, że od razu tańczę i mówię tutaj absolutnie serio. Nie ważne gdzie jestem, kiedy mam słuchawki w uszach i akurat mój telefon wylosuje tą piosenkę zaczynam iść w jej rytmie, podśpiewywać i uśmiechać się. Wszystko dzieje się mimowolnie. Jest to nieziemskie uczucie takiego unoszenia się nad ziemią. Dlatego właśnie te dwie piosenki poprawiają mi humor i pozwalają się przenieść w inny świat, w miejsce gdzie nie ma moich problemów, jest tylko muzyka, która pozwala mi wyżyć się emocjonalnie i śpiewać na cały głos, nie przejmując się co pomyślą na ten temat inni. 




Ostatnie piosenki, które przedstawie wam w tym miesiącu są piosenkami, które były nieoderwaną częścią mnie pod koniec czerwca.
Słuchałam ich cały czas, bo do nich tańczyłam. W momencie, kiedy poszłam na pierwsze warsztaty taneczne miałam w głowie wiele myśli, ale już po kilku minutach zajęć poczułam ulgę, a wychodząc z sali byłam zupełnie innym człowiekiem, wolnym od jakichkolwiek zmartwień. Było to coś tak potrzebnego, że postanowiłam zatrzymać to dla siebie na dłuższy czas i zapisałam się na tańce już od września, aby chodzić na nie regularnie.
Piosenki, do których tańczyłam podczas warsztatów zapadły mi w pamięci jako muzyka, która pomaga mi zapomnieć o wszystkim. Mimo iż kojarzą mi się ze zmęczeniem to uwielbiam wracać do nich i tańczyć nawet całymi dniami.




A jak u was było z muzyką? Podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach. Może chcecie mi jakąś polecić?
Piszcie jak wam się podoba nowy wygląd bloga i wpadajcie na bloga Dakoty, jest cudowny! 
Życzę zaczytanego dnia!


4 komentarze:

  1. Cóż, zupełnie nie moje klimaty muzyczne :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Piosenkę Jeden osiem faktycznie każdy musiał słyszeć przynajmniej raz. Kiedyś była prawdziwym hitem. Przyznaje, że lubię wracać czasami do starych piosenek; one miały jeszcze jakiś przekaz w sobie. Piosenek Sel kilka razy słuchałam w radiu, ale jakoś nie porywają mnie. Reszta utworów jest mi nieznana, to nie do końca to czego słucham.

    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kilka z tych piosenek słyszałam i to nie jeden raz. Za polskimi za bardzo nie przepadam. Za to te zagraniczne to już bardziej moje klimaty np. Selena Gomez obydwa utwory słyszałam, tylko bardziej do mojego gustu przypadły cevery rockowe :)

    http://pamietnikniesmiertelnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. 18L- jak zapomnieć to klasyk <3

    OdpowiedzUsuń

Pamiętajcie, że każdy komentarz i obserwacja to motywacja do tworzenia nowych recenzji. :)

Copyright © 2014 Time of book , Blogger